Szukaj:Słowo(a): Lokale usługowe Poznań

Mam taki problem: Musze wciagnac okolo 100 firm do bazy MYSQL. Jednak plik
w
jakim sa obecnie przechowywane informqacje przechwuje je w tejn sposob:

 "Sonic" Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe
60-681 Poznań, os. Bolesława Chrobrego 24/55
woj. wielkopolskie
tel. 0-631-055-623



No to bardzo proste :)
Ja tu widze pierwsza linia $nazwa
Druga to seperwowane pzrecinkiem dane $kod (6 pierwszych znakow)
oraz reszta $miasto, po przecinku ulica (monza tez wyseperowac
dom i lokal
Next $wojewodztwo
i $tel

Do tego prosta petelka ktora zrobi to z kazdym plikiem
Calosc pracy to chyba z testowaniem i stworzeniem
tabliczki SQLowej max 10-15 min :)

Pozdrawiam
---
Tomasz Kulawik
http://akcje.net

Witaj akcje.net,

W Twoim liście datowanym 4 czerwca 2003 (05:46:03) można przeczytać:

| Mam taki problem: Musze wciagnac okolo 100 firm do bazy MYSQL. Jednak plik
| w jakim sa obecnie przechowywane informqacje przechwuje je w tejn sposob:

|  "Sonic" Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe
| 60-681 Poznań, os. Bolesława Chrobrego 24/55
| woj. wielkopolskie
| tel. 0-631-055-623



anNo to bardzo proste :)
anJa tu widze pierwsza linia $nazwa
anDruga to seperwowane pzrecinkiem dane $kod (6 pierwszych znakow)
anoraz reszta $miasto, po przecinku ulica (monza tez wyseperowac
andom i lokal
anNext $wojewodztwo
ani $tel

A można też inaczej :)
Bierzesz Worda czy inny edytor z funkcją Replace All i robisz:
1. zamień '^p^p' na '&&&'    (zakładam, że przerwy między wpisami firm to
                              dwa akapity)
2. zamień '^p' na ','
3. zamień '&&&' na '^p'
4. zapisz jako plik csv

gdzie ^p to znak końca akapitu.

później musisz tylko wczytać w pętli ten plik i każdą linię dopisać do
zapytania SQL. 5 minut roboty.

anTomasz Kulawik

Oto mail wysłany dziś do firmy "Locator":

Witam!
Proszę o niezwłoczne dostarczenie następujących dokumentów:
1. kopii wyciągu z konta bankowego Wspólnoty za miesiąc styczeń 2006r.
2. kopii faktur z gazowni za miesiąc grudzień i styczeń;
3. informacji na temat potrąceń od wynagrodzenia firmy Inter Grado w związku z zaniedbaniami firmy w zakresie utrzymania czystości oraz w którym miesiącu i w jakiej wysokości były te potrącenia;
4. kopii list zgłoszeń gwarancyjnych do firmy Kazet i przesłanych przez tą firmę protokołów wykonanych regulacji i napraw;
5. informacji, kiedy będą dostępne indywidualne kody do domofonów, których wolę poznania wyraziła Wspólnota w ankiecie przeprowadzonej w dniach 8-15 stycznia 2006r.
6. kluczy pasujących do centralki przeciwpożarowej, gdyż klucze przekazane nam nie pasują do drzwi centralki, co uniemożliwia nam podpisanie umowy z firmą konserwującą instalację oddymiania;
7. informacji, jak wyglądają postępowania w zakresie uzyskania świadczeń z ubezpieczenia budynku w związku z zalaniem w bramie 43, uszkodzeń elewacji przy balkonie mieszkania 43/9 i lokalu usługowym oraz dokumentów związanych ze zgłoszeniem tych szkód;
8. oryginału (do zwrotu) ostatniego odbioru technicznego naszej kotłowni wykonango przez UDT.

Z poważaniem
Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej
przy ul. Poleskiej 43-47b
we Wrocławiu
Inwestycje PKP i Farmacolu

Agnieszka Stefańska 14-11-2007, ostatnia aktualizacja 14-11-2007 02:38

Jedną z pierwszych spółek, która wpadła na pomysł zarabiania na swoich nieruchomościach przez budowę mieszkań i apartamentowców, jest PKP. Pod koniec przyszłego roku ma rozpocząć się pierwszy etap budowy kilkuset mieszkań i budynku biurowo-usługowego na 24-ha działce w rejonie ul. Ordona i Jana Kazimierza w Warszawie.

Projekt będzie realizowany wspólnie z PKO Inwestycje. Przewoźnik zapewnia grunt, a PKO Inwestycje, doświadczenie deweloperskie i pieniądze. W spółce celowej powołanej do zabudowania działki przy ul. Ordona obie firmy obejmą po 50 proc. udziałów. Tyle samo ma też wynosić ich wkład w inwestycję, szacowany na ok. kilkaset mln zł.

Na osiedla mieszkaniowe PKP chcą przeznaczyć ok. 16 – 25 tys. hektarów swoich terenów. Nowe mieszkania na działkach należących do PKP powstaną również m.in. w Gdańsku, Łodzi, Wrocławiu, Poznaniu czy Katowicach.

W kilku dużych miastach Polski chce budować także Farmacol. Pierwsze 220 lokali ma powstać także na warszawskiej Woli, kolejne 90 – we Wrocławiu. Inwestycje pochłoną kilkadziesiąt mln zł.

http://www.rp.pl/artykul/69053.html
Antosław, wspomniałeś o NCC i pl Dominikańskim. Coś ci przypomnę:

http://www.skyscrapercity.com/showpost. ... stcount=78

Dlaczego NCC zrezygnowało z inwestycji? - Miasto nie chciało sie zgodzić na
zmiany w projekcie - tłumaczy Jakob Deren z NCC.
Część sprzedawanego terenu NCC kupiło w 2000 r.od miast, proponując budowę
Forum Skandynawskiego: biura i ośrodka kultury, sklepów i lokali usługowych.
Resztę gruntu dokupiło od zakładów graficznych i wyburzyło fabryczne budynki.
Później szwedzka firma chciała więcej miejsca przeznaczyć na handel.
Maciej Garcarz, rzecznik urzędu miasta: - Żałujemy, że NCC się wycofało, ale
nie mogliśmy spełnić ich życzenia. Powinni trzymać się swoich deklaracji z
przetargu.

Maciej Miskiewicz, Jacek Kulesza



Nie rozumiem dlaczego miasto ma byc wykorzystywane przez inwestora? jesli inwestor zaplacil za dzialke pod biura, to powinien sie tego trzymac. Jesli chcial handel, to musialby zaplacic wiecej...Kto ponioslby odpowiedzialnosc za zmiane funkcji inwestycji? Chcialbys byc sadzony tak jak Grobelny w Poznaniu, za sprzedaz dzialki pod Stary Browar?
Dla mnie ta dyskusja jest bezsensowna.



Wręcz przeciwnei pozwala poznać ludzi pragnących mieszkać w wiezieniach - podobne dyskusje tocyzłem z kolegą dumnym z mieszknia w warownym osiedlu, argumenty, a w zasadzie ich brak analogiczny.

Idąc tokiem myślenia niektórych tutaj osób na terenie Wspólnot Mieszkaniowych nie powinny powstawać instytucje użyteczności publicznej.



Ten tok myślenia chyba wynika z niezrozumienia jaką forme mieszkania i stylu życia wybrali, blok próbuje sie traktowac jak dom indywidualny. Ale skoro w innym wątku ktoś sie oburza że w bloku posiadajacym lokale sklepowo-usługowe powstał warzywnik, to tak jakbym ja narzekał że do garażu żona wprowadza samochód

Pawlok
A MOŻE KTOŚ WIE CO NOWEGO BUDUJĄ PRZY UL.POZNAŃSKIEJ W SAMYM CENTRUM NASZEGO MIASTA?OD DWÓCH DNI COŚ TAM SIĘ DZIEJE .NA TABLICY INFORMACYJNEJ NAPISANE JEST ,ŻE POWSTANIE TAM BUDYNEK MIESZKALNY WRAZ Z LOKALAMI USŁUGOWYMI.CIEKAWE KTO JEST INWESTOREM?KTO CHCIAŁBY MIESZKAĆ PRZY SAMEJ POZNAŃSKIEJ?SKRZYŻOWANIE POZNAŃSKIEJ I OBR.WARSZAWY.
Cześć,

a oto list jaki dzisiaj dostałem od pani Izy:

"Dzień dobry,
mam zapewnienie od kierownictwa budowy, że odbiory w lipcu są realne.
Na początku miesiąca lipca będziemy ustalać szczegółowe terminy odbiorów, tak
aby do końca lipca oddać mieszkania.
Prace trwają jeśli chodzi o kanalizację jak również małą architekturę.
Lokale usługowe nadal są niewiadomą, rozmowy w sprawie ich przeznaczenia z
potencjalnymi zainteresowanymi jeszcze trwają. (Rozważane były usługi medyczne
m.in. stomatologiczne, dermatologiczne i inne; fryzjerskie jak również w grę
wchodził sklepik osiedlowy?)

Niestety to z pewnością jeszcze potrwa zanim poznamy jaka działalność
ostatecznie w nich będzie realizowana.

Na pewno musi to być działalność, nie zakłócająca i nie szkodząca pozostałym
właścicielom mieszkań na osiedlu.

Obiecuję, że jak będę dysponować już konkretnymi informacjami na temat odbiorów
pozwolę sobie przesłać Panu wszelkie szczegóły.

Pozdrawiam,
"

w takim razie czekam na wiecej szczegółów...
... w weekend byłem na budowie i faktycznie wyrównują powoli teren aby kłaść
chodniki itp. Zobaczymy co dalej...

pzdr
PLUCK
Ewel napisał/a:
Uchwała została przegłosowana czyli "wszyscy się zgadzamy" dlatego pewnie nie ma takiej opcji...

Pamiętajmy, że głosowaliśmy nad uchwałą za upoważnieniem Locatora do opiniowania wniosków, co oznacza, że L może zaopiniować pozytywnie i negatywnie. Rada postanowiła przeprowadzić ankietę, aby dokładnie poznać nastroje właścicieli/mieszkańców.



No właśnie, nie wiem już sam, czy mieszkańcy nie czytali tego za czym głosują, czy tez nie do końca zrozumieli treść i sens uchwały nr 15.
Przeszła uchwała, w której daliśmy Loatorowi pełne prawo do opiniowania wniosków o udzielenie zezwoleń na handel alkoholem w lokalach usługowych. Nigdzie nie było mowy o tym czy jesteśmy za czy też przeciw...
W praktyce oznacza to tyle, że to Lokator ma pełne prawo do udzielania zezwoleń na handel alkoholem w lokalach usługowych. Na nasze szczęście prezes Locatora nie chce robić nic wbrew woli większości mieszkańców i jeszcze możemy zdecydować czy chcemy, czy nie chcemy sprzedaży alkoholu w naszym bloku.
Dlatego Rada zdecydowała się przeprowadzić wśród mieszkańców ankietę, w której bezpośrednio można wypowiedzieć swoją aprobatę, bądź swój sprzeciw na temat sprzedaży alkoholu w naszym bloku.
Koroner napisał(a):Cytat:W tym miejscu należy zadać pytanie kto komu utrudnia egzystencje w naszym budynku a kto dla kogo jest bardziej uciążliwy
Hmmm wydaje mi się jednak, że C1 to "budynek mieszkaniowy z lokalami usługowymi" a nie hala targowa z dodatkiem mieszkań na poddaszu. Pierwotną funkcją i przeznaczenie budynku jest oczywiste - to lokale usługowe są dodatkiem do budynku mieszkalnego, a nie odwrotnie, więc- podążając tym torem to 15 lokali usługowych jest uciążliwe dla 300 mieszkańców a nie odwrotnie. I w interesie nas wszystkich leży aby ta egzystencja była jak najmniej uciążliwa. Większość mieszkańców (w tym ja) uważa że ogródki, zajmujące miejsce przed lokalami, z siedzącymi do późna, głośno rozmawiającymi, palącymi papierosy gośćmi
są uciążliwe dla mieszkańców.
Zgadzam sie Toba to jest osiedle mieszkaniowe a nie bulwary nad Wisla
Zał. nr 4. Następne (chyba) błędy. W danych na Świadectwie wpisujemy dane budynku, a gdzie dane opracowywanej części budynku (w moim przypadku lokalu usługowego w budynku wielorodzinnym) Na pierwszej stronie zdjęcie i na drugiej powierzchnia i usytuowanie ocenianej części (lokalu) i to wszystko? Reszta danych dotyczy budynku, a nie części. Na stronie 3 tego samego wzoru jest informacja aby w rubryce całość/część na stronie tytułowej zaznaczyć o co chodzi - tylko, że ja nie widzę takich rubryk... Po czym Urzędnik ma poznać o który lokal w budynku chodzi - po zdjęciu czy po wyliczonym EP?
W zał. nr 3 zapomnieli o strzałkach i EPmax, a tutaj brak danych ocenianej części budynku.
Zał. nr 4. Następne (chyba) błędy. W danych na Świadectwie wpisujemy dane budynku, a gdzie dane opracowywanej części budynku (w moim przypadku lokalu usługowego w budynku wielorodzinnym) Na pierwszej stronie zdjęcie i na drugiej powierzchnia i usytuowanie ocenianej części (lokalu) i to wszystko? Reszta danych dotyczy budynku, a nie części. Na stronie 3 tego samego wzoru jest informacja aby w rubryce całość/część na stronie tytułowej zaznaczyć o co chodzi - tylko, że ja nie widzę takich rubryk... Po czym Urzędnik ma poznać o który lokal w budynku chodzi - po zdjęciu czy po wyliczonym EP?
W zał. nr 3 zapomnieli o strzałkach i EPmax, a tutaj brak danych ocenianej części budynku.



Ja wpisuje tam albo obie wartości albo tylko wartości z części budynku jeżeli jest osobne ogrzewanie tej części.

Co do strzałek to powinny tam być pytałem w MI.
Zlokalizowany w samym centrum Myszkowa dworzec kolejowy jest dziś z powodu swego zaniedbania antyreklamą miasta.

Ta sytuacja może wreszcie się zmienić, ponieważ Polskie Koleje Państwowe wyłoniły w przetargu firmę, która opracowuje dokumentację techniczną modernizacji. Materiały powinny być gotowe lada dzień.
- Musimy poczekać na wyniki pracy projektantów. Kiedy zobaczymy wizję odnowy dworca i poznamy koszty inwestycji, zadecydujemy, co robić dalej. Istnieje już program funkcjonalno - usługowy dla takich obiektów. Musimy jednak mieć na uwadze, że nakłady poniesione na rewitalizację dworca myszkowskiego nigdy nam się nie zwrócą. Nie wiem, ile musiałoby kosztować na przykład wynajęcie lokali pod kioski albo punkty gastronomiczne - mówi Aleksandra Koniak, wicedyrektor Rejonu Dworców Kolejowych w Katowicach.

Budynek dworca nie jest wpisany do rejestru zabytków, ale podlega nadzorowi konserwatorskiemu. Bryła zewnętrzna budynku nie ulegnie więc widocznym zmianom.

Zabytkowe są jedynie dworcowe szalety, zresztą od dawna nieczynne. W ich przypadku modernizacja dotyczyć więc będzie przede wszystkim wnętrza, wymiany stolarki okiennej i drzwiowej, instalacji elektrycznej oraz ogrzewania obiektu.

Kolej podjęła wreszcie decyzję o zagospodarowaniu rozległego, pustego dziś terenu wokół dworca. Należy on do PKP. Prawdopodobnie powstaną tu obiekty przeznaczone do handlu i miejsca, gdzie można będzie po prostu posiedzieć w oczekiwaniu na przyjazd pociągu. Takiego skweru w centrum bardzo brakuje.

Dworzec od lat pozostaje solą w oku władz Myszkowa. Ze względu na niedużą powierzchnię budynku, nie ma szans na stworzenie w nim pasażu handlowego, ani wielu lokali. Można jednak poprawić estetykę tego miejsca.

PKP jest w trakcie opracowywania planu inwestycyjnego na 2009 rok i nie wiadomo, ile pieniędzy uda się wygospodarować na ten cel. Zakończenie modernizacji planowane jest w 2011 roku. O remont dworca od kilku lat zabiegała między innymi posłanka Jadwiga Wiśniewska. Rozmowy z PKP prowadził też burmistrz Myszkowa, Janusz Romaniuk.

Źródło: POLSKA Dziennik Zachodni
Problem z toaletami to nie tylko nasz problem, duży problem ma np. Poznań gdzie od lat nie potrafią sobie poradzić z publicznym dostępem do toalety. Utrzymanie szaletów miejskich to ogromny wydatek, pilnuje je osoba która pobiera pensje, sprzątają je kolejne osoby, do tego są to (w przypadku Gniezna) wolnostojące budynki (w dwóch przypadkach) i jeden w pomieszczeniu (Mieszka I jak mnie pamięć nie myli). "Babcia klozetowa" i wystrój uzyskany najmniejszym kosztem, do tego sztywne krótkie godziny urzędowania przybytku to świadczy na minus i pokazuje że toalety w takiej formie to przeżytek.

W Europie poradzono sobie z tym dość łatwo, zakupuje się mianowicie bardzo ładne i nowoczesne ToiToie którymi zarządza spółka miejska, opróżnia je i czyści. Są to toalety o ładnym designie, czasami nowoczesne, czasami w stylu pasującym do otoczenia i do tego są CAŁODOBOWE. Potrafią zarabiać na siebie poprzez możliwość umieszczenia na nich oraz w nich reklam. Do tego często są monitorowane. Wchodzi się poprzez wrzucenie do maszyny np. 1 euro. Kilka razy dziennie zagląda tam służba porządkowa w celu ewentualnego wyczyszczenia. Toalety nie są najczęściej łączone z podłożem, mają własny system kanalizy i zaopatrzenia w wodę. Mają również niezbędną wentylację.

Postawienie takich toalet w kilku punktach rozwiązałoby ten wstydliwy problem miasta. W śródmieściu powinno być kilka takich toalet i każde osiedle również powinno mieć w centralnym punkcie przynajmniej po jednej sztuce. Rajcy powinni się przyjrzeć temu pomysłowi i cenom rynkowym.

Obecne toalety sprzedać, wydzierżawić. Przedstawiony przeze mnie system funkcjonuje na świecie od kilkudziesięciu lat, u nas to dalej szczyt marzeń.

Oto kilka przykładów ze świata.









Wystarczy ruszyć głowę i trochę się rozejrzeć !

Inną opcją jest utworzenie sieci bezpłatnych toalet w restauracjach i innych punktach. Oznacza się taki punkt jako "FREE WC" i każdy może nie będąc klientem punktu skorzystać z toalety. Miasto danemu punktowi płaci co miesięczne kwoty na utrzymanie czystości i ma problem z głowy, punkt usługowy się cieszy bo część z osób które zawitają za potrzebą to potencjalni klienci którzy być może nigdy by do tego lokalu nie zaglądnęli. W toalecie punkt może umieścić swoją reklamę a osoba korzystająca z wc nie musi koniecznie zaraz opuszczać lokalu.
To temat kluczowy dla każdego miasta. Niemal każde miasto ma z tym problem, przy czym bardzo często władza nie uświadamia sobie przyczyn, konsekwencji i nie ma w tej kwestii jasnego stanowiska.
A jest to rewolucja miejska.
Jeżeli spojrzymy na miasto jako historyczny wytwór cywilizacji, to to co się obecnie dzieje jest burzeniem jego historycznego sensu. Można oczywiście usprawiedliwiać to przemianami cywilizacyjnymi ale warto by w takim razie wiedzieć dokąd one nas prowadzą.
Podstawą lokacji miasta była w pierwszej kolejności jego funkcja handlowa i tak była kształtowana jego przestrzeń by tej funkcji sprzyjała. Stąd rynek i układ urbanistyczny sprzyjający funkcji handlowo-usługowej i (wówczas) obronnej. Jeżeli spojrzymy na to co się dzieje obecnie przypomina to próbę zmiany funkcji poszczególnych części miasta ale przebiegający w sposób chaotyczny i nieplanowy. Jesteśmy głupsi od ludzi średniowiecza?? Na to wygląda.
Co z tym robić?
Przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie: czy chcemy mieś jeszcze fragmenty starszych części miasta w stanie nadającym się do czegokolwiek? Bo jeżeli nie, to prościej a może i taniej byłoby to zaorać.
A jeżeli chcemy mieć część struktury miejskiej przypominającej historyczne centrum to należałoby:
- nie przeszkadzać wszelkim inicjatywom inwestycyjnym na tym obszarze a wręcz przeciwnie, zdecydowanie im pomagać. Pamiętajmy , że nie ma co pomagać inwestorom lokującym na obrzeżach miasta, bo oni i tak sobie poradzą dlatego, że nie ma nic prostszego jak wybudować na polu odkupionym od rolnika halę.
- widzieć problemy komunikacyjne na długo zanim dadzą o sobie znać mieszkańcom. Jest niestety odwrotnie. Widzieć je w perspektywie przyszłych inwestycji w centrum.
- w kwestiach tak przyziemnych jak pozorne konflikty pomiędzy mieszkańcami a właścicielami lokali władze powinny przyjmować rolę mediatora i rozstrzygać to na zasadach logiki i realiów. Prowadzić też należy w tym względzie odpowiednią pracę uświadamiającą (coś za coś).
Przyznam, że dylematy związane z rozwojem miast są obecnie mało zdiagnozowane. Przykładem Poznań gdzie toczy się nieśmiała dyskusja na temat sensowności inwestowania w tzw trzecią ramę. A decyzje już zapadają. Dobrze by było aby ktoś powiedział wyraźnie na jakich prawach (wedle jakiej myśli) zmieniamy kształt naszych miast bo prawo magdeburskie czy średzkie nie ma już z tym nic wspólnego.
CH Marino - otwarcie już w październiku

2008-09-15

Na początku października br. mieszkańcy Wrocławia i okolic znów będą mogli odwiedzać Centrum Handlowe Marino. Udostępnione zostanie ok. 19 000 mkw. przestrzeni handlowej, na której znajdzie się 90 sklepów, restauracje i kawiarnie oraz hipermarket Tesco. Marino to jedyne tego typu centrum handlowo - usługowe w północnej części miasta.

‼Udało nam się przeprowadzić kompleksową modernizację obiektu”- mówi Dorota Beltrani, dyrektor ds. komercjalizacji w RE Investment, firmy która sprawuje nadzór inwestorski oraz zarządza CH Marino – ‼Klienci zauważą zmiany zarówno wewnątrz – przebudowana została galeria handlowa, jak i na zewnątrz budynku, gdzie zmieniona została fasada
oraz teren wokół obiektu” - dodaje Dorota Beltrani. W nowej galerii znajdzie się w sumie ponad 90 sklepów, lokali usługowych oraz specjalnie wydzielony tzw. food court. Klientom udostępniony zostanie również bezpłatny parking na około 650 samochodów.

Inwestor wiąże z CH Marino duże nadzieje – ‼W tej części Wrocławia nie ma tego typu obiektów handlowo-usługowych, a to przecież najszybciej rozwijająca się część miasta. Planowana jest tu obwodnica śródmiejska oraz autostrada. Dzięki Gant Development Marino znowu zostanie najlepszym centrum handlowym w tej części Wrocławia” – powiedział Sławomir Skrzypek, wiceprezes Rafael Investment - spółki należącej do Grupy Kapitałowej Gant Development S.A.

CH Marino znajduje się w północno-zachodniej części Wrocławia, na rogu ulic Żmigrodzkiej i Paprotnej, przy wylotowej drodze E261 na Poznań. Dojazd samochodem z centrum miasta zajmuje około 10 minut. Do sąsiadującej z obiektem pętli tramwajowej dojeżdżają trzy linie tramwajowe (nr 1, 7, 15) oraz autobusowe 308 i 608 (przystanki w obie strony znajdują się bezpośrednio przed centrum handlowym). Dzięki dogodnej lokalizacji centrum będzie atrakcją również dla mieszkańców okolicznych miejscowości.

Do kluczowych najemców CH Marino należą: Tesco, RTV Mix AGD, Komfort, Cerro Torre, Takko, Deichmann, Kolporter, Perfumeria Douglas, Tiimari, Drogeria Natura, CCC, Empik Cafe, Monnari, Molton, Pabia, Sunset Suits, Venezia, Vision Express, YES, 5.10.15
CH Marino- otwarcie już w październiku!

Na początku października br. mieszkańcy Wrocławia i okolic znów będą mogli odwiedzać Centrum Handlowe Marino. Udostępnione zostanie ok. 19 000 mkw. przestrzeni handlowej, na której znajdzie się 90 sklepów, restauracje i kawiarnie oraz hipermarket Tesco. Marino to jedyne tego typu centrum handlowo - usługowe w północnej części miasta.

‼Udało nam się przeprowadzić kompleksową modernizację obiektu”- mówi Dorota Beltrani, dyrektor ds. komercjalizacji w RE Investment, firmy która sprawuje nadzór inwestorski oraz zarządza CH Marino – ‼Klienci zauważą zmiany zarówno wewnątrz – przebudowana została galeria handlowa, jak i na zewnątrz budynku, gdzie zmieniona została fasada oraz teren wokół obiektu” - dodaje Dorota Beltrani. W nowej galerii znajdzie się w sumie ponad 90 sklepów, lokali usługowych oraz specjalnie wydzielony tzw. food court. Klientom udostępniony zostanie również bezpłatny parking na około 650 samochodów.

Inwestor wiąże z CH Marino duże nadzieje – ‼W tej części Wrocławia nie ma tego typu obiektów handlowo-usługowych, a to przecież najszybciej rozwijająca się część miasta. Planowana jest tu obwodnica śródmiejska oraz autostrada. Dzięki Gant Development Marino znowu zostanie najlepszym centrum handlowym w tej części Wrocławia” – powiedział Sławomir Skrzypek, wiceprezes Rafael Investment - spółki należącej do Grupy Kapitałowej Gant Development S.A.

CH Marino znajduje się w północno-zachodniej części Wrocławia, na rogu ulic Żmigrodzkiej
i Paprotnej, przy wylotowej drodze E261 na Poznań. Dojazd samochodem z centrum miasta zajmuje około 10 minut. Do sąsiadującej z obiektem pętli tramwajowej dojeżdżają trzy linie tramwajowe (nr 1, 7, 15) oraz autobusowe 308 i 608 (przystanki w obie strony znajdują się bezpośrednio przed centrum handlowym). Dzięki dogodnej lokalizacji centrum będzie atrakcją również dla mieszkańców okolicznych miejscowości.

Do kluczowych najemców CH Marino należą: Tesco, RTV Mix AGD, Komfort, Cerro Torre, Takko, Deichmann, Kolporter, Perfumeria Douglas, Tiimari, Drogeria Natura, CCC, Empik Cafe, Monnari, Molton, Pabia, Sunset Suits, Venezia, Vision Express, YES, 5.10.15.

Źródło: Fleishman-Hillard
[quote="Andzia"]toczmar napisał(a):Chciałem wtrącić moje trzy grosze do dyskusji odnośnie ogródków "piwnych"
na naszym ogródku. Mnie również zdziwiło, że na walnym zebraniu podjeto uchwałę o braki zgody na ich powstanie a potem narza pojawiło się pismo podpisane przez właścicieli lokali usługowych (łącznie ze sklepem sprzedającym materace do lóżek ?) oraz przez jedna z osob z naszego zarządu wzywające do glosowania na TAK za zgodą na powstanie ogrodkow.
Tresc tego pisma to jeden wielki belkot - odwolywanie sie do wolnosco gospodarczej, porownywanie sie do ogrodkow w Europie etc - nie widzielem nigdzie aby ogrodki piwne powstawaly w centrum osiedli - mieszkancy nigdy by na to nie pozwolili, aby pod ich oknami powstawaly takie "cuda" - tylko w naszym kraju tak mozemy pojmowac wolnosc gospodarcza (to juz ktos wyzej opisal). Dziwne, ze wlasciele lokali nie pala sie tak z inicjatywa np. wybudowania parkingu na swoich klientow - obecnie czasami trudno przejechac pomiedzy parkujacymi samochodami.
Co do ogrodkow - mysle, ze oprocz srodkow prawnych jest jeszcze inny sposob - SANEPID - nie jest to zgodne z obowiazujacymi normami, aby nad ogrodkami znajdowaly sie balkony - czeste wizyty SANEPID'u nie sa chyba dla wlascicieli lokali zbyt przyjemne.

Szkoda, ze sprawa z ogrodkami nie pojawila sie przed walnym zebraniem, inaczej glosowalbym nad wyborem nowego zarzadu.

1. na Walnym Zebraniu niestety nie było uchwały dotyczącej ogródków, były tylko wyniki ankiety, nie było nawet Wolnego Wniosku zgłoszonego przez któregokolwiek z mieszkańców o zakazie ogródków. Stąd też uchwała zgłoszona przez Pomodoro i Mycówkę.

Ale na koniec w kwestii ankiety wypowiadali sie wszyscy, i mieszkancy i wlasciciele lokali, ze chca poznac zdanie mieszkancow. I co ? Z prawie setki osob blisko 90% powiedzialo nie, wiec chyba dalismy wszyscy wiare w to, ze nic nie bedzie sie w tej kwestii dzialo. A dalej zycie pokazalo Mycowka i Al Pomodoro ma NAS W Wulgaryzmom STOP (Ustawa o języku polskim) ! Nazwac to trzeba po imieniu !

2. jeśli masz wątpliwości co do Zarządu, jak każdy mieszkaniec Wspólnoty masz prawo do - zwołania Walnego Zebrania na którym możesz zgłosić odwołanie Zarządu, masz prawo także do wysunięcia Uchwały o odwołanie Zarządu, którą możesz poddać pod indywidualne zbieranie głosów bez zwoływania Walnego Zebrania

Tutaj chodzi o to, ze Zarzad ma reprezentowac wszystkich, czyli i mieszkancow i najemcow badz wlascicieli lokali uslugowych ato jest roznica ! Odwolanie Zarzadu moza zrobic w kazdej chwili tylko, ze dajemy jako mieszkancy zaufanie do godnego i bezstronnego podejmowania decyzji. I niestety Zarzad swoim zachowaniem doprowadza do sytuacji malo dla niego komfortowych.
Mortar, ale co znaczy Twoje stwierdzenie "typowe takie polskie"?
Kupowałeś mieszkanie, gdzie wokół znajdowały się lokale usługowe, to czego się spodziewałeś że będą stały puste?
Trochę niepoważne masz podejście, jak szukałem mieszkania to w B4 na parterze jeszcze kilka było wolnych, także można było wybrać od torów, od łąki, z zerowym ryzykiem że ktoś w lokalu obok zrobi restauracje.

Ktoś chce zrobić coś w rodzaju restauracyjki, myślę że jeśli będą zapachy przeszkadzały, otwarcie do zbyt późna, pijani menele to jako wspólnota możemy bez większego problemu coś z tym zrobić.
Moim zdanie i tak powinnieneś się cieszyć, bo gdyby ktoś zrobił tam śmierdzącą usługę, szczególnie dla mieszkania obok to miałbyś większy problem.

Nie oczekuj teraz że wszyscy się zlitują nad Tobą, bo nikt nie zmuszał Cię aby kupic akurat to mieszkanie, a z drugiej strony to najbardziej zainteresowani czyli właśnie mieszkańcy bramy 53 powinni zdecydować, mieszkańcy, nie mieszkaniec.
Myślę, że trochę zbyt panicznie podchodzisz do obecności tego lokalu, być może każdy z nas by tak podchodził, ale nie sądzę abyś przy kupnie mieszkania nie zdawał sobie sprawy co może być w przyszłości za ścianą.
Więc nie pojeżdżaj sąsiadów za "polskie podejście", bo własnie Ty takowym się wykazujesz, bo albo nie przemyślałeś zakupu, albo oczekujesz, że całe osiedle podporządkuje się Tobie.
Ja osobiście lubię opie...lić coś na ciepło jeśli to będzie na naszym osiedlu, ale z drugiej strony, nie można poświęcać ludzi mieszkających w bramie 53 i jeśli coś byłoby z lokalem nie tak to zgodnie zaprotestować.
A w tej chwili niewiele można stwierdzić poza tym że będzie lokal, że będzie to coś w rodzaju restauracji, że będzie sprzedawane tam wino i piwo, żeby się nie okazało mortar, że będziesz tam najczęstszym gościem ;).
Pozdrawiam i mniej wzburzenia
Tylko złotówka czynszu? Możliwe!

Chciałeś otworzyć działalność w Poznaniu, ale nie stać cię na płacenie wysokich czynszów? Teraz może się udać. Miasto ogłosiło promocję: ty wykonasz drobne remonty - ZKZL wynajmie ci lokal za złotówkę miesięcznie. Niezależnie od jego metrażu.

Przybudówki, sutereny, poddasza, nawet piwnice - na liście lokali objętych promocją znalazło się aż 49 pomieszczeń.
Jak mówi Aleksandra Szych z Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych, to nie jest pierwsza tego typu promocja ogłoszona przez miasto. - Podobną mieliśmy już dwa razy. Pierwszą nazwaliśmy "Lokal za złotówkę", drugą "Lokal w cenie pączka". Aktualna promocja jest kontynuacją tamtych pomysłów - mówi.

I jest w czym wybierać. Wśród lokali za złotówkę są pomieszczenia handlowo-usługowe w różnych częściach miasta, tak w centrum, jak i na obrzeżach, których nie udało się do tej pory zagospodarować.

Do wynajęcia za złotówkę są m.in. lokale w ścisłym centrum Poznania: na al. Marcinkowskiego, Garbarach, ul. Wrocławskiej czy Głogowskiej.

Lokale mają też bardzo zróżnicowaną wielkość. Od całkiem małych - 14-metrowych - do takich o powierzchni dochodzącej nawet do 170 m kw.

Największą atrakcją lokali, oprócz położenia, będzie - przynajmniej przez pierwszy rok najmu - bardzo niski czynsz. - Przez okres 12 miesięcy za lokal, bez względu na jego powierzchnię, najemca będzie płacił tylko złotówkę netto miesięcznie. Brutto będzie to 14 zł - mówi Szych. - Po upływie tego czasu jednak czynsz wzrośnie.

O tym, jak duża będzie podwyżka, najemca dowie się jeszcze przed podpisaniem początkowej umowy najmu. - Musimy poinformować klienta o tym, ile będzie płacił za m kw. po upływie roku. To dla niego bardzo istotne, przecież zainwestuje własne środki, by zaadaptować lokal na swoje potrzeby - tłumaczy Szych.

W zamian za niski czynsz przez rok, najemca będzie musiał odrestaurować zajmowany lokal. - Niektórym z nich potrzebny jest generalny remont wraz z wymianą instalacji, innym tylko wymiana okien, podłogi czy drobne naprawy - mówi Szych. - Trzeba pamiętać, że lokale położone w ścisłym centrum znajdują się zazwyczaj w strefie ochrony konserwatorskiej. Wykonanie tam jakichkolwiek prac będzie wymagało zgody konserwatora zabytków - dodaje.

Najemcy na wykonanie potrzebnych remontów mają 10 miesięcy.

Zainteresowani mają czas do 29 maja na składanie ofert. O pomieszczeniach do wynajęcia można przeczytać na stronie internetowej www.zkzl.poznan.pl

http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6353843,Tylko_zlotowka_czynszu__Mozliwe_.html
Co Wy na to?!

Przypomina mi to karte z Cashflow: "Kupiec na domki szeregowe"

Pozdrawiam!

Aleksander

Wojskowa Agencja Mieszkaniowa

informuje, że jest zainteresowana pozyskaniem mieszkalnych nieruchomości lokalowych, w szczególności na terenie Warszawy (ok. 3100), Gdyni (ok. 850), Krakowa (ok. 700), Bydgoszczy (ok. 540), Wrocławia (ok. 450), Szczecina (ok. 350), Poznania (ok. 340), Lublina (ok. 200), Torunia (ok. 170) i Elbląga (ok. 165).

Preferowane będą lokale mieszkalne usytuowane w budynkach, które będą przedmiotem oferty w całości (wraz z gruntem niezbędnym do właściwego ich funkcjonowania). Interesują nas mieszkania "pod klucz", których powierzchnie użytkowe winny posiadać :

1 pokój z kuchnią - do 30 m2, 2 pokoje z kuchnią - do 50 m2,

3 pokoje z kuchnią - do 70 m2, 4 pokoje z kuchnią - do 90 m2,

W szczególności preferowane będą lokale spełniające poniższe wymogi, ale rozpatrywane będą wszystkie oferty.

- minimalna powierzchnia sypialni 1 osobowej 9 m2 (-5%), o minimalnej szerokości 2,5 m,

- minimalna powierzchnia sypialni 2 osobowej 12 m2 (-5%), o minimalnej szerokości 2,6 m,

- maksymalny stosunek powierzchni użytkowej do powierzchni pokoi - 1,60

- kuchnia oświetlona światłem dziennym, dostępna z korytarza, z miejscem do spożywania posiłków dla 1 osoby na każde 10 m2 powierzchni,

- wartość sezonowego zapotrzebowania na ciepło winna być o 20% niższa od wartości granicznej.

Oferujemy w zamian położone na terenie całego kraju, atrakcyjne nieruchomości niezabudowane i zabudowane, które w planach zagospodarowania przestrzennego przeznaczone są pod budownictwo mieszkaniowe lub usługowe, jak również funkcjonujące (w Warszawie i Wejherowie) obiekty hotelowe.

Szczegółowe informacje (w tym nośniki magnetyczne opisujące oferowane przez WAM nieruchomości) można uzyskać w Zespole Inwestycji i Eksploatacji Biura Prezesa WAM.

Kontakt - płk mgr Leszek ŁUCZAK

ul. Chałubińskiego 3A 00-928 Warszawa 67,

tel. 22 6875770, fax 6269150,

oraz na stronie internetowej WAM.
Miasto dobrze "umeblowane"
22/07/2009 04:56

Nie trudno zauważyć, że wśród kaliszan najwięcej kontrowersji i burzliwych komentarzy wywołują ostatnio te, które dotyczą zmiany wizerunku miasta. Informacje nt. powstania Galerii Tęcza, aqua parku, czy nowej restauracji przy ul. Częstochowskiej zdają się to potwierdzać. I choć oficjalnie zwolenników tych inwestycji jest mniej niż sceptyków zawsze dziury w całym szukających, nie zmienia to faktu, że większość cieszy się z nowych realizacji w Kaliszu.

ze strony inwestora Budynek handlowo-usługowo-biurowo-mieszkalny przy ul. Czaszkowskiej w Kaliszu
Wśród komentatorów zdarzają się “znawcy” architektury, “specjaliści” ds. inwestycji i inni, których malkontenctwo niekiedy odrzuca. Jednak szkopuł w tym, że większość z tych niezadowolonych zabiera co weekend miejsce parkingowe koło (ponoć żałosnych) kaliskich galerii (co 2 to nie 1).

Zatem, zamiast sprzeczać się o to, czy projekt powinien być z Kalisza czy Poznania, cieszmy się, że pojawiają się kolejni inwestorzy chcący umeblować nasze miasto tak, aby nikt z mieszkańców nie miał powodu do wstydu.

Doskonałym przykładem jest zmiana wizerunku okolic NOT’u. Obskurny widok na straszące rudery przy ul. Pułaskiego został kilka miesięcy temu zastąpiony trzypiętrowym budynkiem mieszkalnym z poddaszem oraz lokalami handlowo-usługowymi. Budynek jest przykładem architektury funkcjonalnej i eleganckiej, który swoim charakterem wyróżnia się spośród innych budynków w centrum miasta.

Niedaleko, przy ul. Czaszkowskiej powstaje kolejny obiekt, który zarówno w zakresie funkcji jak i architektury, został dostosowany do istniejącej na tym terenie, fragmentami stylowej zabudowy. Bryła budynku nawiązuje do pewnych, historycznych elementów otoczenia doskonale łącząc je z współczesnymi trendami architektonicznymi. Inwestycja zdecydowanie uatrakcyjni tę część miasta i w znaczący sposób wpłynie na jej uporządkowanie.
Miejmy nadzieję, że w niedługim czasie uda się podobnymi obiektami zapełnić inne wstydliwe punkty Kalisza.

portal Calisia
Ja mam tylko nadzieje, że obecny "kryzys" nie będzie miał wpływu na plany firmy Echo. Choć na ostatnich notowaniach Echo wykazywało dość duże spadki ;/



Budowy centrów handlowych nie hamują w kryzysie
Rzeczpospolita - 27-04-2009 10:20
Mimo kryzysu w Polsce ma przybywać 800- 900 tys. mkw. nowej powierzchni handlowej rocznie - szacuje "Rzeczpospolita". Jednocześnie jednak wiele projektów zostaje zatrzymanych w fazie budowy lub inwestycje w ogóle nie ruszają.
Natomiast w tym roku w naszym kraju powstanie około 700 tys. mkw. nowych galerii w dużych aglomeracjach. Głośne otwarcia szykują się m.in. w Krakowie (Bonarka), Częstochowie (Galeria Jurajska), Wrocławiu (Renoma) czy Lubinie (Cuprum Arena) - wymienia dziennik.

Cytowany przez "Rz" Przemysław Ziółkowski, doradca inwestycyjny w Ober-Haus, przewiduje, że największy rozwój stoi przed osiedlowymi centrami, gdyż deweloperzy budują dziś bloki z uwzględnieniem lokali handlowo-usługowych lub nawet minigalerii handlowych na parterach.

Wprawdzie najwięcej powierzchni handlowej w Polsce zbudowano w Warszawie (ponad 1,3 mln mkw.), jednak to Poznań ma największą ilość powierzchni handlowej w przeliczeniu na mieszkańca – obecnie jest to niewiele ponad 1 mkw. na osobę. Niewiele mniej przypada na jednego mieszkańca w Gdańsku. Mimo wysokich wskaźników centra handlowe ciągle pozostają atrakcyjną inwestycją dla deweloperów, bo przyciągają najemców.

Dla deweloperów centrów handlowych nadal są atrakcyjne mniejsze miasta, mimo że w ostatnich dwóch latach to tam przede wszystkim powstają nowe galerie. W ciągu dwóch następnych lat, jak podaje za analitykami z King Sturge "Rzeczpospolita", najwięcej powierzchni handlowej (37 proc.) planowanych jest właśnie w miastach z liczbą mieszkańców sięgającą 100 – 200 tys., a kolejne 26 proc. w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców.

O Kaliszu ciszaaaaa.......
Nowy kontrakt PM Group Polska we Wrocławiu

30.09.2008 11:04 wtorek

PM Group Polska współpracuje z firmami BNM i Vantage Development przy inwestycji mieszkaniowej Centauris we Wrocławiu.

PM Group Polska w ramach kontraktu będzie świadczyć usługi techniczne bankowego nadzoru robót budowlanych przy realizacji kompleksu budynków mieszkalnych Centauris. Do zadań firmy należy opracowanie początkowego i końcowego raportu na temat zgodności z założeniami realizacji inwestycji, zapisami umowy kredytowej o rozliczeniu tego zadania oraz przedstawianie comiesięcznych audytów finansowych. – PM Group będzie pełnił rolę łącznika między inwestorem a bankiem – wyjaśnia Jarosław Konior, członek zarządu PM Group Polska. – Będziemy współpracować z inwestorem w zakresie wydawania środków finansowych zgodnie z umową kredytową. Podobne usługi dla BNM PM Group świadczył współpracując z firmą przy wcześniejszym projekcie inwestycyjnym – kamienicy przy ulicy Krasińskiego we Wrocławiu.
Osiedle Centauris powstaje w południowej części Wrocławia w dzielnicy Krzyki.

Kompleks obejmie mieszkania, luksusowe apartamenty i lokale usługowe o powierzchni użytkowej około 22 tysiące metrów kwadratowych. Zakończenie pierwszego etapu realizacji przedsięwzięcia zaplanowano na koniec czerwca 2010 roku.
PM Group zdobył doświadczenie w usłudze nadzorów bankowych pracując przy m.in. budowie biurowców: Centrum Jasna w Warszawie, Korona w Krakowie, Globis w Poznaniu oraz siedziby władz miejskich i sądu w Dąbrowie Górniczej. Współpracował przy tym z bankami: BZ WBK, BPH, PEKAO i BRE. – Jesteśmy doradcami techniczno – finansowymi mocno przeszkolonymi w praktyce, ponieważ nasze usługi stworzyliśmy na bazie biura architektoniczno – inżynierskiego – dodaje Jarosław Konior. Nadzór bankowy opiera się na ścisłej współpracy Bankowego Inspektora Nadzoru (BIN), inwestora i banku, który przy podejmowaniu decyzji o udzieleniu kredytu potrzebuje opinii niezależnego audytora, a na kolejnych etapach specjalisty, który sprawdzi, czy środki finansowe są właściwie wydatkowane.

PM Group Polska
Cytat:W tym miejscu należy zadać pytanie kto komu utrudnia egzystencje w naszym budynku a kto dla kogo jest bardziej uciążliwy
Hmmm wydaje mi się jednak, że C1 to "budynek mieszkaniowy z lokalami usługowymi" a nie hala targowa z dodatkiem mieszkań na poddaszu. Pierwotną funkcją i przeznaczenie budynku jest oczywiste - to lokale usługowe są dodatkiem do budynku mieszkalnego, a nie odwrotnie, więc- podążając tym torem to 15 lokali usługowych jest uciążliwe dla 300 mieszkańców a nie odwrotnie. I w interesie nas wszystkich leży aby ta egzystencja była jak najmniej uciążliwa. Większość mieszkańców (w tym ja) uważa że ogródki, zajmujące miejsce przed lokalami, z siedzącymi do późna, głośno rozmawiającymi, palącymi papierosy gośćmi
są uciążliwe dla mieszkańców.

Cytat:jesteście zazdrośni o to, że te lokale tu działają i próbują zarobić jakieś pieniądze, ale przeciąż działają uczciwie nikogo nie okradają.
taka uchwala, którą próbują podnieść lokale gastronomiczne ( przypominam ze każdy ma prawo) jest tam zapis, który mówi ze w tych ogródkach będą przestrzegane zapisy porządku domowego ,
ludzie to będą kulturalne ogródki a nie jakaś mordownia dajmy sobie szanse - rok temu tez stały parasole i jakoś nie było takiego globalnego protestu.

Nikt nie jest o nic zazdrosny, zaręczam. Co do regulaminu porządku domowego - to po pierwsze: kto będzie go egzekwował. Jakoś nie wyobrażam sobie naszej ochrony wypędzającej kilku, głośno się zachowujących "krótko ostrzyżonych panów" z ogródka pizzeri. Po drugie w regulaminie porządku domowego, na który tak chętnie się powołujesz jest zakaz palania papierosów na terenie naszego budyneczku. Ogródki - jako część lokali można zaliczyć do terenu budynku. Czy zabronisz gościom lokali palić papierosy w ogródkach? Nonsens, ale taka byłaby konsekwencja przestrzegania tego regulaminu.

Cytat:jeszcze raz powiem, ze jesteście zazdrośni - ale spróbujcie sami prowadzić taka działalność i z niej wyżyć zobaczycie jakie w dzisiejszych czasach robi się na tym KOKOSY
Akurat... obserwuje czasem samochody właścicieli niektórych (nie mówie że wszystkich) lokali, i ... co najmniej nie wyglądają na najgorsze. Niektóre są droższe od mojego mieszkania, więc chyba nie jest tak źle.
Z drugiej strony jeżeli ktoś ma problemy z prowadzeniem biznesu, bo myślał, że zarobi na tym KOKOSY, a tymczasem KOKOSÓW nie ma, to może powinien dać sobie spokój z interesami...
Tak jak Michał - zachęcam do zalogowania się.
http://poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/230310.html

Odpychają tramwaj

Środa, 4 grudnia 2002r.

Osoby mające sklepy i inne firmy w śródmieściu domagają się zmiany trasy
projektowanej linii tramwajowej.

Budowa trasy tramwajowej z ul. Podgórnej przez most św. Rocha na Rataje
zacznie się lada chwila. Procedury administracyjne, związane z inwestycją,
dobiegają końca. Tymczasem osoby mające sklepy, lokale i punkty usługowe na
ulicach Podgórna, Wrocławska, Szkolna apelują o zmianę - skierowanie
tramwaju skorygowaną nieco, ale okrężną trasą.

Podgórna dla pieszych

Ulica Podgórna nie jest przystosowana do ruchu jednocześnie samochodowego i
tramwajowego. Gdy zbudowane zostanie torowisko, dla aut zabraknie miejsca.
Nie będzie mowy o dojeździe np. na ul. Wrocławską choćby taksówką. - To
prawda, będzie to strefa ruchu pieszego, podobnie jak obecnie ul.
Półwiejska - mówi Józef Szymański, wicedyrektor Wydziału Inżyniera Miasta. -
Będzie tam jednak możliwa dostawa towarów, dojadą też karetki pogotowia i
inne służby. Ludzie zainteresowani utrzymaniem obecnej organizacji ruchu

kilkudziesięciu osób i pieczątki zakładów funkcjonujących na ulicach
znajdujących się w pobliżu przyszłej trasy tramwajowej. Twierdzą, że jazda
samochodem między pl. Bernardyńskim a śródmieściem będzie możliwa tylko
przez ulice Zieloną, Długą i Ogrodową. Po przejęciu całego ruchu z ul.
Podgórnej, będą one zakorkowane. Przecinanie ul. Półwiejskiej, która ma być
w przyszłości zadaszona, spowoduje nie lada komplikacje - i dla pieszych, i
dla samochodów.

Jak dawniej "piątka"

Autorzy pisma nie mają jednak wątpliwości, że trasa przez most św. Rocha na
Rataje jest miastu niezbędna. Proponują korektę. - Zamiast skrętu w ul.
Podgórną, tramwaj mógły jechać od pl. Bernardyńskiego prosto w ul. Zieloną i
dalej do istniejącego torowiska na ul. Strzeleckiej - piszą. Zmiana ta
pozwoliłaby utrzymać ruch samochodowy na ul. Podgórnej, nie wymagałaby też
budowy trakcji na tej ulicy. Właściciele zakładów twierdzą, że tramwaj może
zamienić te tereny w pustynię, gdy wymusi zakaz wjazdu aut. Znikną miejsca
postojowe, a parking między ulicami Podgórną i Zieloną straci rację bytu.
Gdyby jednak władze miasta uzwględniły ich apel i zmieniły przebieg trasy
tramwajowej, niezbędna byłaby zmiana lokalizacji projektowanego przystanku
tramwajowego. Powinien się on znajdować nie między ulicami Za Bramką a
Garbary, a na wysokości LO św. Marii Magdaleny. Józef Szymański nie widzi
możliwości uwzględnienia pomysłów autorów listu. - Procedury urzędowe
biegną, decyzje, zapadają - twierdzi. - Nie może być tak, że ktoś zgłasza
inny pomysł, więc miejskie służby szybko go uwzględniają.

Józef DJACZENKO - Gazeta Poznańska

Dzieje się, ale w Jaworznie (dodajmy znowu w mieście mniejszym od naszego)



Jaworzno będzie miało nowe centrum

Nowoczesna sala kinowa, ekskluzywne lokale, teatr, muzeum, uczelnia wyższa - tak wkrótce będzie wyglądać centrum Jaworzna.

W sali obrad Urzędu Miasta odbyła się już na ten temat publiczna dyskusja z udziałem mieszkańców i dziennikarzy. Na spotkaniu przedstawiono plan miejscowy zagospodarowania przestrzennego obszaru po kopalni Kościuszko. To właśnie na tym terenie miałoby w przyszłości powstać nowe centrum Jaworzna.

Jego sprzedaż planowana jest na listopad i grudzień tego roku; zabudowa potrwa od 5 do 7 lat. Przedstawiciele miasta rozmawiali też z deweloperami - dało to możliwość poznania opinii i oczekiwań samych inwestorów na temat zmian wizerunku po byłej kopalni. Podsumowaniem przeprowadzonych konsultacji będzie konferencja, która odbędzie się w Centrum Obsługi Przedsiębiorstw 12 maja br.

- Chodzi o to, by Jaworzno otrzymało element integrujący całe miasto. To nie jest jakieś tam miasto ale 100 tysięczny organizm, również o funkcji ponadlokalnej - przekonuje naczelnik Wydziału Urbanistyki i Architektury Teobald Jałyński. - Celem nadrzędnym zagospodarowania przestrzeni po szybie Kościuszko jest podniesienie atrakcyjności Jaworzna, a także poziomu komunikacji i integracji lokalnej społeczności. Sama korzyść finansowa ze sprzedaży gruntów schodzi na dalszy plan.. Chcemy, by powstały tutaj budynki reprezentatywne, o podwyższonym standardzie, mające przyciągać do miasta inwestorów -dodaje. Teren po szybie Kościuszko to rozległa, zdewastowana przestrzeń, która jak na razie nie stanowi integralnej części miasta.

- Te zachwiane relacje muszą być odbudowane, działki powinny być na nowo podzielone, włączone w układ komunikacyjny miasta i rozdysponowane w sposób wynikający z jego potrzeb - mówi Teobald Jałyński.

Koncepcję planu na zlecenie prezydenta Jaworzna Pawła Silberta wykonał Wiesław Chmielewski, szef rybnickiej Pracowni Urbanistycznej. - Prawie cały teren szybu Kościuszko objęty planem jest własnością miasta, które przejęło go od skarbu państwa. To sześć hektarów ziemi, która ma stanowić łącznik pomiędzy zielenią, a ścisłym centrum Jaworzna - tłumaczy Wiesław Chmielewski.

Przedstawiony publicznie plan miejski ma charakter ofertowy. Obejmuje obszary, które mają przeznaczenie usługowe o charakterze centrotwórczym, komercyjnym i publicznym. Jego otwarta formuła daje wiele możliwości - mogą w Jaworznie powstać galerie, kino, zakłady opieki zdrowotnej, sale gimnastyczne, bloki, a nawet uczelnia wyższa, a także obiekty rozrywkowe np. dyskoteki, jeśli nie będą stanowić dla mieszkańców uciążliwości. Jest również sporo miejsca na pas zieleni parkowej oraz ogólnodostępną przestrzeń publiczną.

Jaworzno planuje również realizację projektu Rynek Od. Nowa. Przez trzy tygodnie w lokalnej prasie, Internecie oraz budynku UM umieszczane były ankiety, za pomocą których lokalna społeczność mogła wyrazić swoją opinię na temat przebudowy trójkątnego rynku Jaworzna. Do UM wpłynęły 243 ankiety. Wynika z nich, że aż 37 proc. mieszkańców chciałoby rynek na wzór tego w sąsiednim Chrzanowie, 26 proc. podobny do krakowskiego, a reszta taki jak we Wrocławiu, Pszczynie, czy Mysłowicach. Dla zdecydowanej większości ankietowanych atrakcyjnym elementem rynku byłaby podświetlona fontanna, ławki, drzewa i kwiaty oraz kawiarnie i restauracje.



Myśle, że nikt sie nie gniewa, ze wklejam tu informacje o rewitalizacji centrum innych miast. Jednak ma to na celu uświadomienie w jakim marazmie znalazło się nasze miasto, ze już nawet mniejsze mieściny (bez urazy) będą sie lepiej prezentować od Chorzowa, miasta które niejako kandyduje do Euro2012. I jak da sie zauważyć wszyscy dookoła coś robią, w celu poprawy przestrzeni publicznej swoich centrów. Jaworzno bedzie realizować dwa duze projekty. Jak tak dalej pójdzie to staniemy się miastem C (obecnie chyba jesteśmy jeszcze w kategorii B)

Kopalnia Kościuszko mogłaby posłuzyć za swietny przykład na przyszłosć naszej hucie Kościuszko. Ogromny teren przemysłowy na który w Jaworznie jest juz pomysł. U nas huta jeszcze po częsci działa, ale ogromny teren leży odłogiem, jednak czy on należy do miasta?
Pomysł na WPKiW: stawiam na kolejkę

Małgorzata Goślińska 14-05-2006

Roller coaster zamiast lunaparku, antylopiarnia zamiast zoo. Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku nie da się ocalić w całości. Postawmy na jedną atrakcję.

Siła parku od początku brała się ze słabości aglomeracji śląskiej: biedy, brudu, hałasu, ciasnoty, ogólnej szarzyzny. Jerzy Ziętek postanowił dać ludowi barwną i tanią rozrywkę. Dzisiaj pewnie zbudowałby centrum handlowo-usługowe, ale w jego czasach takich cudów w Polsce nie było. Miały być i drzewa, i karuzela, i słoń. Ziętek mógł sobie na to pozwolić, był wojewodą katowickim i generałem, a pieniędzy nikt wtedy tak skrupulatnie nie liczył.

Obserwuję i piszę o WPKiW od lat sześciu, z opowieści zarządców znam od kilkudziesięciu. I co widzę? Że po Ziętku powstają tylko programy modernizacji, jeden za drugim, z wizją i misją. Tym razem planuje drużyna marszałka. Znowu chce ocalić wszystko.

Policzmy. Budowa nowoczesnej kolejki liniowej kosztuje 30 mln zł. Marszałek przewiduje wydać trzy razy tyle, ale na cały park i w ciągu dziewięciu lat, oglądając się na Unię oraz inwestorów. Więc się nie buduje, tylko remontuje starą Elkę. Nawet jeśli marszałkowski program zostanie zrealizowany, będzie to łatanie dziur.

A gdyby tak postawić na jedną atrakcję? Taka myśl przyszła mi do głowy, niech otworzy dyskusję, czekam na konstruktywne protesty.

W modzie jest aquapark. Rosną takie właśnie we Wrocławiu i w Poznaniu i każdy ma być największy. Nie ścigajmy się, postawmy na coś wyjątkowego. Na przykład na tę Elkę. To jedyna w Polsce kolejka linowa na nizinie, chociaż konstrukcyjny przeżytek. Mało dochodowa. Ale jak się zastąpi krzesełka gondolami, będzie całoroczna. Jak się wydłuży trasę do sąsiedniego Silesia City Center, to inwestor wróci do WPKiW po klienta.

Chodzi o to, żeby znaleźć atrakcję, która będzie promieniować na resztę parku. To nie musi być Elka. Postawmy roller coaster. Jedną karuzelę z prawdziwego zdarzenia zamiast siedmiu wysłużonych i trzech dmuchanych, które w tym sezonie pojawiły się w wesołym miasteczku. Diabelski młyn to symbol i nic więcej. Szkoda czasu i kasy na odmalowywanie.

Roller coaster przyciągnie gości z całej Polski, bo dużej kolejki górskiej nie ma żadne miasto. A gdzie kręcą się ludzie, tam płyną pieniądze. Karuzelnicy zaczną się sami prosić, żeby rozłożyć obok swoją maszynę. Nie trzeba będzie ponawiać przetargów na dzierżawę lokali gastronomicznych. Restauratorzy będą się pchać drzwiami i oknami. I wreszcie ktoś zaproponuje ten aquapark. Odpadnie odwieczny kłopot z kąpieliskiem Fala, które nigdy nie zdąża na pierwsze upały. Przyjdą inwestorzy do Hali Wystaw "Kapelusz", zagospodarują kanały, doprawią nosy delfinom, żeby ta zmurszała rzeźba w głównej parkowej alei nie odstraszała klientów. Ekonomiczna machina nie wciągnie tylko zoo, bo zbyt dużo kosztuje jego niekomercyjność. Po co nam zoo?

Ogród zoologiczny jest prawie w każdym mieście wojewódzkim. Prawie każdy ma słonia, tygrysa, żyrafę, małpę, niedźwiedzia. Śląski stworzył najbogatszą w Polsce kolekcję antylop. Nie zamykajmy ogrodu, przekształćmy w antylopiarnię. Będzie tańsza, a może być równie ciekawa, jak misie i dzikie kotki.

Oto widok z gondoli. Przez step suną drobniutkie, smukłe gazele. W zaroślach zastygła eland, ogromna na dwa metry, może rodzi? Ta, co ma łeb jak krowa, a od tyłu przypomina konia, to gnu. Kob liczi - jak świetnie nurkuje. Białe, płowe, rude, szarobrązowe z rogami prostymi jak szable i poskręcanymi w śruby lub spirale. Bezrożne są tylko samice nilgau, a oryksy przez swe cenne poroża wyginęły. Jak adaksy, łowione dla mięsa i skóry. Opowiada o tym przewodnik. Kupując bilet na przejażdżkę Elką, mówi, że wspierasz reintrodukcję antylop. Przyjemnie, edukacyjnie i charytatywnie w jednym.

Do parku wciąż ciągną ludzie, których nie stać na inne rozrywki. Ale cuda handlowo-usługowe mnożą się i są prawie na każdą kieszeń. Będzie park pustoszał. Zgubią go megalomania, wizje i misje bez pokrycia w budżecie. Trochę skromności. I odwagi. Na redukcję zatrudnienia, niestety. Na dotację - jednorazową - z rządu lub Unii. Na kredyt, jeśli urzędnicy nie dadzą.

Od dzisiaj będziemy pytać decydentów, architektów, biznesmenów, specjalistów od rozrywki i spacerowiczów o pomysły na Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku. Muszą być nowatorskie i realne.

Gazeta Wyborcza
Na rynku nieruchomości wyrastają nowi gracze. PKP i Pekaes we Wrocławiu chcą się zająć deweloperką

Budowanie mieszkań to bardzo intratne zajęcie. Boom inwestycyjny trwa, a kolej ma jeden wielki atut – ziemię w atrakcyjnych miejscach.

Korzyść z takiego rozwiązania będzie obustronna – przekonuje Marek Sieczkowski z biura marketingu PKP SA. – Dla nas i dla miasta. Dotychczas puste i zaniedbane tereny zostaną zagospodarowane. PKP planuje we Wrocławiu zabudować ponad 30 hektarów, z tego 20 na Kuźnikach.
Grażyna Kopania, rzecznik Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP we Wrocławiu, mówi, że inne lokalizacje są jeszcze pod znakiem zapytania. – Trwają prace nad uregulowaniem ich stanu prawnego – tłumaczy.
Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, do końca tego roku poznamy więcej szczegółów. Choćby inwestora, który zajmie się budową. Czy to będą apartamentowce, biurowce, czy klasyczne mieszkania, PKP jeszcze nie określiło. Trudno więc ocenić, ile będzie kosztował metr kwadratowy i czy budynki kolejowe na rynku nieruchomości staną się konkurencyjne.
Kolej chce zarobić. Marek Sieczkowski nie ukrywa, że celem jest spłata ogromnego zadłużenia. Ciągnie ono spółkę w dół, osiągając ponad 5,5 mld zł. Nowe mieszkania mają go zmniejszyć o około 2 mld.

Ryzyko bez ryzyka

Od 1999 r. PKP pozbywa się ze swoich zasobów budynek po budynku i mieszkanie po mieszkaniu. Ale wyprzedaż nieruchomości nie przyniosła spodziewanych efektów. Kolej niewiele na nich zarabia. Oddział Gospodarowania Nieruchomościami we Wrocławiu w tym czasie sprzedał ponad 6,5 tys. lokali. Do wykupienia zostało prawie 5800 mieszkań.
Łakomym kąskiem ma być budowa nowych obiektów. Kolej przed dwoma miesiącami podpisała umowę z PKO Inwestycje. Obie firmy pierwszy krok postawią w Warszawie, gdzie na 24 hektarach powstanie kilkaset mieszkań oraz budynki biurowo-usługowe. Podobne przedsięwzięcia mają być realizowane we Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku.
PKP jest potentatem i dysponuje łącznie około 15 tys. ha gruntów, które zostaną zagospodarowane właśnie pod budownictwo. Na kolei przyznają, że jest to dobry kierunek, bo nie niesie z sobą ryzyka.

Grunt to nie wszystko

Klaudiusz Pomykała ze spółki JOT-BE Nieruchomości ocenia: – Część gruntów PKP leży przy trakcjach kolejowych i nie wszystkie będą aż tak atrakcyjne. Szczególnie pod zabudowę mieszkaniową.
W niedalekiej przyszłości ważnym graczem zostanie także Pekaes, spółka giełdowa. We Wrocławiu ma
30-hektarową działkę przy ul. Bierutowskiej na Psim Polu. Tam również ma powstać osiedle mieszkaniowe. Kiedy?
– Nie potrafię powiedzieć. Nie jesteśmy deweloperem – studzi emocje Katarzyna Nowakowska, dyrektor komunikacji korporacyjnej w Pekaesie.
Dla firmy priorytetem jest Warszawa. Mniejsze miasta na inwestycje będą musiały poczekać.
Fachowcy od rynku nieruchomości sa zgodni: inwestycje PKP i Pekaesu to dobra wiadomość dla kupujących. Bo im więcej będzie mieszkań, tym niższa cena metra kwadratowego. Klaudiusz Pomykała: – Choć nie od razu, ale jest szansa, że mieszkania we Wrocławiu będą tańsze. Skorzystamy na tym, bo inwestorzy, walcząc z konkurencją, będą musieli się pilnować i oddawać produkt wysokiej jakości. •

Magdalena Kozioł - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Budowa mieszkań na boku

Agnieszka Stefańska 14-11-2007, ostatnia aktualizacja 13-12-2007 15:19

W 2008 r. Pekaes zacznie sprzedawać mieszkania. Ma zamiar budować je, podobnie jak biura, samodzielnie. Władze firmy liczą, że pierwsze inwestycje przyniosą nawet 190 mln zł zysków

Pekaes, spółka transportowo-logistyczna, wybrał już architekta, który przygotuje projekt trzech apartamentowców, mających powstać przy ul. Siedmiogrodzkiej i biurowca, który stanie na działce przy ul. Grzybowskiej. Jest to Grupa 5.

Budynki mieszkalne będą miały od ośmiu do 17 pięter, w każdym znajdzie się ok. 200 mieszkań. – Wartość inwestycji szacujemy na ok. 370 – 420 mln zł – mówi Katarzyna Nowakowska, rzecznik spółki Pekaes. Źródła finansowania nie chce jeszcze zdradzić. Mieszkania na rynku pojawią się w przyszłym roku.

– Najpierw musimy mieć gotowy projekt i pozwolenie na budowę – deklaruje Nowakowska. Budowa wszystkich budynków nie powinna potrwać dłużej niż 36 miesięcy. Niewykluczone, że pierwsze prace budowlane uda się rozpocząć już w pierwszej połowie przyszłego roku. Mieszkania mają kosztować od ok. 9 do 12 tys. zł za mkw. Z kolej projektowany biurowiec klasy A przy ul. Grzybowskiej ma mieć sześć pięter, ok. 8 tys. mkw. powierzchni i 216 podziemnych miejsc parkingowych.

Polski operator logistyczny liczy, że łączne zyski brutto z tych dwóch projektów mogą wynieść od 150 do 190 mln zł. Przewoźnik nie będzie budował sam. Główny wykonawca jeszcze nie został wybrany.

Kolejne mieszkania mają powstać we Wrocławiu w dzielnicy Psie Pole i w Pruszczu Gdańskim. Terminy rozpoczęcia prac nie są jeszcze znane – najpierw chcemy uruchomić projekt warszawski – mówi Nowakowska.

Decydując się na działalność deweloperską z wykorzystaniem własnych działek, Pekaes idzie w ślady innych firm posiadających atrakcyjne grunty w centrach miast, które zdecydowały się na nich inwestować, zamiast je sprzedać i zadowolić się znacznie mniejszymi zyskami. Jedną z pierwszych spółek, która wpadła na pomysł zarabiania na swoich nieruchomościach przez budowę mieszkań i apartamentowców, jest PKP. Pod koniec przyszłego roku ma rozpocząć się pierwszy etap budowy kilkuset mieszkań i budynku biurowo-usługowego na 24-ha działce w rejonie ul. Ordona i Jana Kazimierza w Warszawie.

Projekt będzie realizowany wspólnie z PKO Inwestycje. Przewoźnik zapewnia grunt, a PKO Inwestycje, doświadczenie deweloperskie i pieniądze. W spółce celowej powołanej do zabudowania działki przy ul. Ordona obie firmy obejmą po 50 proc. udziałów. Tyle samo ma też wynosić ich wkład w inwestycję, szacowany na ok. kilkaset mln zł.

Na osiedla mieszkaniowe PKP chcą przeznaczyć ok. 16 – 25 tys. hektarów swoich terenów. Nowe mieszkania na działkach należących do PKP powstaną również m.in. w Gdańsku, Łodzi, Wrocławiu, Poznaniu czy Katowicach.

Inną firmą inwestującą w nieruchomości jest Bumar Waryński. Na działce na warszawskiej Woli chce wybudować ponad 2 tys. mieszkań. Koszt tej inwestycji szacowany jest na ok. 700 mln zł. Budowa ma się rozpocząć w drugiej połowie 2008 roku. Obok mieszkań mają powstać również biura i sklepy. W kilku dużych miastach Polski chce budować także Farmacol. Pierwsze 220 lokali ma powstać także na warszawskiej Woli, kolejne 90 – we Wrocławiu. Inwestycje pochłoną kilkadziesiąt mln zł.

Źródło : Rzeczpospolita

http://www.rp.pl/artykul/69053.html
Sprzedaż apartamentów na rynku polskim

Sytuacja na rynku jest taka, że wiele osób zastanawia się, czy inwestowanie w nieruchomości w dalszym ciągu może być opłacalne - odpowiedzi na to pytanie udzielili specjaliści z firmy redNet Property Group podczas konferencji, która odbyła się 5 marca 2008 roku w warszawskim hotelu Jan III Sobieski.

Obecnie za najbardziej apartamentowe miasta uważa się Warszawę, Kraków i Wrocław. Szybko gonią ich Trójmiasto i Poznań, ale również mniejsze typowo turystyczne miejscowości, jak na przykład Zakopane i Kołobrzeg. Biorąc pod uwagę przewidywania ekspertów można spodziewać się dalszego rozwoju tej części rynku nieruchomości.

Usystematyzowanie cech, jakie powinien posiadać dany lokal, aby zasługiwać na to miano, pozwoli na zwiększenie świadomości uczestników rynku nieruchomości i wyraźne oddzielenie segmentu apartamentów od mieszkań o podwyższonym standardzie.

Istnieją również liczne wymagania, jakie powinien spełniać budynek, aby znajdujące się w nim mieszkania mogły zasługiwać na miano prawdziwych apartamentów. Wśród najważniejszych aspektów wymienić należy: występowanie w budynku windy (również w przypadkach, gdy nie jest ona wymagana przepisami prawa), garaż podziemny, ochrona, recepcja w budynku lub na osiedlu, wysoki standard wykończenia oraz bliskość infrastruktury usługowej. Idealnie spełnia wymagania nadmorska inwestycja Baltic Plaza, oferując nie tylko luksusowe apartamenty, ale i pełną infrastrukturę w postaci odnowy biologicznej SPA, basenu, usług rehabilitacyjnych, restauracji, winoteki, sal konferencyjnych, etc. Ponownie inne podejście reprezentuje inwestycja Krywań; stawiając przede wszystkim na duże powierzchnie apartamentów i otoczenie natury.

Stąd dokładne sprecyzowanie cech, jakie powinien mieć prawdziwy luksusowy apartament, daje możliwość przeprowadzenie kompleksowej analizy tego segmentu i prawdopodobnych kierunków jego rozwoju.

Cena luksusowego apartamentu jest zwykle wyraźnie wyższa od średniej ceny m2 nowego mieszkania w danym rejonie. W sytuacji obserwowanej obecnie stabilizacji na rynku nieruchomości, połączona nawet z lekkimi spadkami średnich cen na niektórych rynkach, przeważają opinie ekspertów, że zainteresowanie najdroższymi lokalami wciąż wzrasta pomimo tego, że na rynku dostępne są także tańsze lokale. Towary luksusowe, w tym również apartamenty o najwyższym standardzie, charakteryzują się małą elastycznością cenową popytu, co oznacza, że są one wysoce pożądane bez względu na zmiany cen. Niektóre z nich uznać można nawet za tzw. dobra Giffena, czyli towary, na które popyt rośnie w miarę wzrostu ceny. Wynika to z nieco snobistycznej chęci udowodnienia, że nabywcę stać nawet na najdroższe towary dostępne na rynku. A luksusowy apartament jest uważany za jedną z najlepszych oznak luksusu i wysokiego poziomu życia.

Choć w Polsce powoli zaczynają się pojawiać bardzo prestiżowe inwestycje mieszkaniowe, ich podaż jest wciąż niewielka. W związku z tym, potrzeby w zakresie życia w luksusowym otoczeniu są w dalszym ciągu niezaspokojone. Analizy traktujące o poziomie bogactwa jednoznacznie wskazują na obserwowany na świecie wyraźny wzrost zamożności społeczeństwa. Wysokość zarobków osób piastujących wysokie stanowiska jest w Polsce wprawdzie wciąż niższa w porównaniu do krajów znajdujących się na wysokim poziomie rozwoju gospodarczego. Odniesienie ich do cen apartamentów w poszczególnych krajach wskazuje natomiast na to, że luksusowe lokale mieszkalne są w naszym kraju stosunkowo bardziej dostępne. Zgodnie z przeprowadzoną analizą, której wyniki przedstawiono na poniższym wykresie, ceny apartamentów w Polsce musiałyby wzrosnąć o około 198%, aby ich dostępność spadła do poziomu obserwowanego w Wielkiej Brytanii. Pomimo, że ceny luksusowych lokali są w naszym kraju wyraźnie wyższe od średniej ceny mieszkań, to potencjał ich wzrostu nie został jeszcze wyczerpany.

Żródło: http://www.budnet.pl
24 000 metrów powierzchni biurowo-usługowej otwarte!

Wiceprezydent Wrocławia - Adam Grehl oraz Paul Gheysens, prezes Ghelamco Group, jednym przecięciem wstęgi, która wraz
z dwoma alpinistami zjechała z dachu budynku, oficjalnie otworzyli biurowiec Bema Plaza.

Bema Plaza, o powierzchni 24.000 m2., to pierwszy biurowiec wybudowany przez Ghelamco Poland we Wrocławiu. Do tej pory firma inwestowała głównie w Warszawie, budując tam biurowce klasy A, spełniające najwyższe światowe standardy. Stołeczne inwestycje dewelopera niejednokrotnie nagradzane były prestiżowymi tytułami.

- Wszystko zaczęło się w 2004 roku, w trakcie międzynarodowych targów nieruchomości w Cannes, na których poznałem Pana Grehla oraz jego współpracowników – wyjaśniał w takcie otwarcia Bema Plaza Paul Gheysens, właściciel Ghelamco Group. - Zostaliśmy przez nich zaproszeni tu do Wrocławia, żeby zwiedzić miasto i obejrzeć miejsca pod potencjalne inwestycje. Gdy kilka tygodni później zobaczyliśmy Wrocław, nie mieliśmy już żadnych wątpliwości co do tego, że to miasto ma ogromny potencjał, i że chcemy aktywnie uczestniczyć w jego rozwoju.

Niedługo potem zaczęła powstawać pierwsza wrocławska inwestycja Ghelamco – kompleks biurowy Bema Plaza. Również kolejne plany inwestycyjne dewelopera potwierdzają, że Wrocław rzeczywiście spodobał się belgijskim inwestorom, którzy już zapowiedzieli realizację projektu Wrocław Bussines Park o powierzchni 75.000 m2 przy ulicy Horbaczewskiego oraz rewitalizację kamienicy przy ulicy Matejki.

Uroczyste otwarcie

O dalszych, związanych ze stolicą Dolnego Śląska planach Ghelamco, podczas oficjalnego otwarcia obiektu mówił nie tylko prezes spółki Paul Gheysens. W czasie uroczystości przemawiał także Wiceprezydent Wrocławia, Adam Grehl. Rozpoczął od wspomnienia początków współpracy z Ghelamco, kiedy to inwestor w trakcie pierwszej rozmowy zainteresowany był tylko i wyłącznie lokalizacją w samym centrum Wrocławia. Jednak - jak mówił Wiceprezydent - po przybyciu na miejsce, gdzie dziś stoi budynek Bema Plaza zmienił zdanie. Był zachwycony Śródmieściem i w jednej chwili zdecydował, że to właśnie tu powstanie inwestycja. – Nie ma większej przyjemności dla władz Miasta niż tak szybko, sprawnie i z takim skutkiem zrealizowana inwestycja - wyjaśniał Grehl. – Dziękuję nie tylko za realizację, ale także za zaufanie oraz za ofertę współpracy w przyszłości – dodał.

Wiceprezydent Adam Grehl podkreślał też znaczenie inwestycji, jako wskaźnika pokazującego otwartość Wrocławia na różnorodnych deweloperów, wysokiej klasy inwestycje, a także ze względu na to, że tworzy miejsce zamieszkania dla przyszłych inwestorów. – Jest to realizacja nietypowa – dodał Wiceprezydent, wskazując ją jako przykład godny naśladowania – głównie przez wzgląd na współpracę inwestora ze środowiskiem artystycznym wrocławskiego ASP, a także z uwagi na współdziałanie Ghelamco z Miastem przy budowie infrastruktury wokół budynku. Wiceprezydent obiecał także, że Miasto dotrzyma wszystkich obietnic, dotyczących renowacji dzielnicy Śródmieście. Wyraził również nadzieję na dalszą współpracę. – Cieszmy się z tego dnia i z optymizmem patrzmy w przyszłość – zakończył swoje wystąpienie.

Czwartkowe, oficjalne otwarcie budynku, odbyło się przy akompaniamencie fortepianu i solistki Katarzyny Mirowskiej. W trakcie ceremonii otwarcia wystąpił także Dirk Schleif - przedstawiciel Deka-ImmobilienFonds, która w czerwcu tego roku odkupiła od Ghelamco biurowiec za kwotę 106 milionów euro.

Nie tylko biura

Nowo otwarta inwestycja przy Placu Józefa Bema to nie tylko biura. Charakter budynku wzbogaca duże wewnętrzne patio o łącznej powierzchni 2.500 m2, gdzie oprócz zieleni znajduje się podświetlana fontanna. Jedno ze skrzydeł otaczających patio stanowi Rezydencja Tumska, w której mieści się 71 mieszkań. Bliskość zarówno lokali mieszkalnych, jak i Bema Plaza, przyczyni się zapewne do tego, że w części z nich zamieszkają pracujący w sąsiedztwie biznesmeni.

Faktycznie budynek Bema Plaza został oddany do użytku wiosną tego roku. Dziś, w przestrzeniach nowoczesnego biurowca klasy A, pracują takie międzynarodowe firmy, jak: KPMG, UPS czy spółka Google, dla której zapewnienie biur w takim standardzie oraz rozmiarach jakie oferuje Bema Plaza, warunkowało stworzenie oddziału we Wrocławiu.

Źródło: Partner of Promotion Sp. z o.o.
Galeria Victoria, która ma powstać na skrzyżowaniu ulic 1 Maja oraz Skarżyńskiej w centrum Wałbrzycha, będzie pierwszym nowoczesnym kompleksem handlowo-rozrywkowym w mieście i regionie, z powierzchnią hotelową i mieszkaniową, wieloekranowym kinem, sklepami i restauracjami. Otwarcie galerii planowane jest na wiosnę 2010 roku.

To kolejna z wizualizacji nowoczesnych centrów typu mall, którą zdradzają firmy zainteresowane wybudowaniem takiego obiektu w Wałbrzychu. Wcześniej poznaliśmy planowany wygląd centrum, które w naszym mieście wybudować zamierza Fundusz Octava S.A. oraz Redis/LHBV (twórcy Magnolia Park we Wrocławiu).

Deweloperem centrum handlowego Galeria Victoria w Wałbrzychu jest firma Keen Property Partners.
- Jesteśmy bardzo podekscytowani naszym nowym unikalnym projektem handlowym w Wałbrzychu, który został zaprojektowany przez wielokrotnie nagradzane studio architektoniczne Chapman Taylor - mówi Richard Keen, dyrektor zarządzający Keen Property Partners. - Podczas procesu planowania inwestycji dołożyliśmy szczególnych starań, aby mieć pewność, że Galeria Victoria odniesie sukces. Dlatego też zaangażowaliśmy do pomocy przy tym projekcie najbardziej doświadczonych, międzynarodowych parterów. Stworzymy wyjątkowy obiekt dla mieszkańców Wałbrzycha.

Projekt galerii zakłada, że budynek będzie miał blisko 80 tys. mkw. powierzchni całkowitej, z czego 47 tys. mkw. zostanie przeznaczone na najem. Na dwóch poziomach handlowych znajdzie się 160 lokali handlowo-usługowych. Przy centrum utworzonych zostanie blisko 1,4 tys. miejsc postojowych w tym 545 naziemnych i 845 podziemnych.

- Galeria Victoria będzie pierwszym nowoczesnym kompleksem handlowo-rozrywkowym w Wałbrzychu i regionie, z powierzchnią hotelową i mieszkaniową - zapowiada Urszula Matej-Bil z firmy Questia, obsługującej inwestora. - Będzie to także pierwsze w mieście centrum handlowe posiadające wieloekranowe kino, restauracje i kawiarnie oraz sklepy oferujące klientom dostęp do znanych polskich i międzynarodowych marek.

Piękna i unikalna architektura centrum handlowego, jego lokalizacja oraz planowana część hotelowa i mieszkaniowa, której budowa będzie kosztować kolejne 20 milionów euro (wartość całości inwestycji to 75 mln euro), czynią z Galerii Victoria bardzo atrakcyjną lokalizację dla przyszłych najemców poszukujących nowych klientów. CB Richard Ellis, światowy lider w świadczeniu usług doradczych w sektorze nieruchomości komercyjnych, będzie odpowiedzialny za doradztwo podczas procesu inwestycyjnego oraz wynajem centrum.

- Galeria Victoria jest wyjątkowym centrum handlowym pod względem architektonicznym, lokalizacji i całkowitej powierzchni. Została ona zaprojektowana z myślą o stworzeniu nowej przestrzeni publicznej dla lokalnej społeczności i jednocześnie doskonale wpisuje się w plan rewitalizacji dotychczas niezagospodarowanej części miasta - mówi Michał Masztachowski, Associate Director w firmie CB Richard Ellis. - Dodatkowym atutem projektu jest ogólnodostępny amfiteatr, który powstanie na terenie kompleksu. Latem organizowane będą w nim plenerowe koncerty, a w miesiącach zimowych lodowisko.

Jeśli wszystko pójdzie z planem, inwestor chce rozpocząć prace przy inwestycji jesienią tego roku. Galeria ma zostać otwarta na wiosnę 2010 roku. Na razie Keen Property stara się o uzyskanie pozwolenia na budowę.

Rafał Palacz | Tygodnik Wałbrzyski
Temat ma kontynuację z prowokującym tytułem

Stocznia Gdańska cenniejsza niż ul. Długa

Miasto wciąż ma jednak szansę trafić na listę UNESCO. Jak przekonują eksperci, zamiast bezproduktywnie tracić energię na walkę o zabytkowe centrum, miasto powinno sporządzić nowy wniosek i zgłosić tereny opuszczone przez Stocznię Gdańską, czyli dawną Stocznię Cesarską. - To teren w pełni autentyczny, spójny, na który składają się zarówno oryginalne hale stoczniowe, sala BHP czy budynek dyrekcji, jak i urządzenia przemysłowe, a nawet kostka brukowa i szyny - mówi Sławomir Ratajski z Komitetu ds. Światowego Dziedzictwa Kulturowego w Polsce i sekretarz generalny Polskiego Komitetu ds. UNESCO.

11 marca członkowie Komitetu przyjechali do Gdańska, by na własne oczy obejrzeć stocznię. - Byliśmy pod ogromnym wrażeniem - przyznaje Ratajski. - Wartość tego obiektu jako świadka historii Solidarności będzie rosła. Względy historyczne i zachowana oryginalność miejsca stanowią całość unikalną na skalę światową. Mam nadzieję, że nie tylko gdańszczanie zdają sobie sprawę z tego, jaki skarb posiadają. Bo kamieniczki hanzeatyckie, chociaż piękne, są w kilku miastach Europy. A Stocznia Gdańska jest tylko jedna.

- Cieszę się bardzo, że dawna Stocznia Cesarska, jedyny tego typu zachowany obiekt w Europie, została doceniona. Dla mnie jej wartość nigdy nie budziła wątpliwości - komentuje Marian Kwapiński, wojewódzki konserwator zabytków.

Kwapiński przekonuje jednak, że jeśli chcemy, by stocznia trafiła na listę UNESCO, cały teren powinien być wpisany do rejestru zabytków. Aktualny plan miejscowy z 2004 r. chroni tylko dziewięć obiektów dawnej Stoczni Cesarskiej, m.in. budynek straży pożarnej, budynek dyrekcji, dwie kotlarnie, kuźnię i warsztat ślusarski. To pojedyncze budynki, nie cały zespół. A to znaczy, że pomiędzy nimi mogłyby powstać np. wieżowce, na które komitet UNESCO nigdy się nie zgodzi.

Czy to znaczy, że Stocznia Cesarska, część Młodego Miasta, ma stać się skansenem? - Absolutnie nie. W Poznaniu, Łodzi, Londynie mamy przykłady adaptacji całych oryginalnych poprzemysłowych obszarów do nowych funkcji. W dawnych halach powstają mieszkalne lofty, biurowce czy sklepy - podkreśla konserwator. - To samo możliwe jest w stoczni. Moim zdaniem obok mieszkań i lokali usługowych powinny znaleźć się tu marina i warsztat szkutniczy dla małych statków, które przypominałyby o oryginalnym charakterze miejsca.

Na razie jednak o planach wpisu Stoczni Cesarskiej na listę UNESCO (a wcześniej do rejestru zabytków) nic nie wie właściciel, czyli duńska firma BPTO. - Jesteśmy właścicielami, więc działania związane z tym terenem powinny być z nami wcześniej uzgodnione. A nikt z nami jeszcze nie rozmawiał - zaznacza Wojciech Helman, architekt z BPTO.

Decyzja o zmianie planów zależy od radnych i prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Co ten ostatni postanowi w tej sprawie? Jak zapewniał nas rzecznik prezydenta Antoni Pawlak, dowiemy się tego we wtorek.

LISTA UNESCO W POLSCE

• Historyczne centrum Krakowa (rok wprowadzenia - 1978)

• Zabytkowa kopalnia soli w Wieliczce (1978)

• Auschwitz Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1979)

• Historyczne centrum Warszawy (1980)

• Średniowieczny zespół miejski Torunia (1997)

• Zamek Krzyżacki w Malborku (1997)

• Kalwaria Zebrzydowska (1999)

• Kościoły Pokoju w Jaworze i Świdnicy (2001)

• Drewniane kościoły południowej Małopolski (2003)

• Park Mużakowski nad Nysą (2004)

• Hala Stulecia (Hala Ludowa) we Wrocławiu (2006)

spagetteria już działa w budynku przy JPII. Tylko nie w lokalu po warzywniaku, lecz tuż obok (kiedyś tam był taki sklepik ze wszystkim i niczym: ciuchy, gazety, ksero, pieczątki itp). Zapach roznosi się na całą okolicę - chyba nie chciałabym mieszkać tuż nad tym lokalem gastronomicznym.. ale sąsiadka była i mówi że dobre sałatki mają, makarony przyzwoite...



A czy to jest prawdą że w NCL developerzy zabezpieczyli swoje interesy dożywotnio - tzn lokale usługowe nie należą do wspólnot tylko własnie do developera który czerpie kasę z najmu???

Zdecydowanie NIE !
Ulotka bynajmniej na to nie wskazuje, brak charakterystycznego wystroju wnętrza, inne menu ..
a szkoda :/



Tak też myślałem

Pawlok, 2150 to wcale nie była niska cena. Wtedy takie ceny za m2 w okolicach Poznania to była norma. Podobne ceny były np. w Suchym Lesie. Nie zdecydowałem sie na tamto miejsce ze wzgledu na kiepski dojazd - korki. Wiec nie wypisuj tu bzdetow o pozornych oszczednosciach, jak nie masz rozeznania w pewnych sprawach.
Bo Twoj post brzmi co najmniej jakbys wszystkie rozumy pozjadał a innych uwazał za frajerów.



Lubn sam sobie odpowiedziałeś podobna cena w Suchym Lesie jedna z przyczyn "korki".
A tu nie zauważyłeś innych niedogodności. Ile kosztował wtedy metr mieszkania w dobrej poznańskiej lokalizacji np. z tramwajem "pod nosem" ?
Pawlok nie ma was za frajerów - tylko trzeba umieć dostrzec dlaczego się produkt kupiło za X a nie 2*X, 3*X - a nie mieć pretensje do wszystkich wokół , a nie do siebie.
To jest wasz suwerenny wybór co kupujecie, gdzie i za ile. Zupełnie inną sprawą jest to, że w tym polskim pędzie po mieszkania rynek wytworzony min przez zachowanie nabywców jest/był chory i nie racjonalny.

Bo skoro obecni urzędnicy wiedzą jakie błedy popełniła "poprzednia ekipa" to dlaczego postępują tak samo? Prosty przykład - kupując mieszkanie w NCL dostałem plan zagospodarowania przestrzennego. I co? Niektórych bloków obecnie powstających wcale na nim nie było, pomiędzy blokiem W25 a Jana Pawła miała być uliczka. A co jest? Parking. Chyba ktoś odpowiada za taki stan rzeczy.



No i tu pierwszy konkret w którym masz racje - pytanie tylko od kogo dostałeś ów plan , bo jeżeli od developera to mógł być on niezgodny z prawdą.
Zakładając ze był prawdziwy,stawiasz słuszne pytania - ba jak wynika z sesji na której zmieniano ostatnio plan waszego fyrtla to np. zmniejszoną wam ilość zieleni.
Jako mieszkańcy mamy prawo zgłaszać uwagi do planu - które jednak przeważnie nie są egzekwowane (z marszu je odrzucano podczas sesji o zmianie planu dla NCL) polecam posłuchać linki podawał admin tu: http://www.e-lubon.pl/topics25/xxviii-s ... vt2586.htm
Co prawda w zapisie audio odwoływali się do wersji pisemnej, gdzie było uzasadnienia dlaczego burmistrz odrzuca, aż tak nie byłem zainteresowany tym tematem by drążyć go głębiej.
Z moich doświadczeń z pewnymi zagadnieniami dotyczącymi spraw zagospodarowania nieruchomości. które dotykały mnie i moich sąsiadów (już za obecnych władz) wynika ze w Luboniu rację ma zawsze bogatszy
Po prostu miasto Luboń nie ma w tej chwili wizji rozwoju, a człowiek odnosi wrażenie że to developerzy nim rządzą...

Niestety ludzie wciąż głosują na tych samych i w Was nadzieja, że wreszcie to się zmieni. Musiałby jeszcze ktoś sensowny wystartować, ale to osobna historia ;/



Czyli mamy obraz polskiej rzeczywistości w skali mikro, ciągle te same ś… przy korycie…..

pozdrawiam
pawlok
- długoterminowe plany władz miejskich co do dalszego prozwoju tego miejsca
powoli urastać będzie do jednej z ważniejszych ulic w Luboniu. Stąd taka inwestycja jak budowa dróg jest w tym miejscu nieunikniona ....



Krótkie pytanie do mieszkańców NCL - czy któraś z ulic NCL będzie pełniła role arterii tranzytowej z możliwością kursowania autobusów komunikacji miejskiej ?

Ponieważ tak a nie inaczej zostały zawarte umowy z developerami miasto miało więc świadomość, że MUSI stworzyć tu drogi, ze to leży po stronie miasta (w końcu ma być to centrum Lubonia).



Poproszę zapisy owych umów poświadczające taki stan rzeczy.
Poproszę podstawy prawne regulujące budowę dróg asfaltowych czy utwardzonych w inny sposób przez gminę na danym terenie.

Centrum to centrum - popatrzcie na Poznań czy centrum miasta to Rataje - nie... czy centrum miasta do Piątkowo - nie... centrum jest w kwadracie ulic Królowej Jadwigii, Niepodległości, Solna, Garbary. Czy ma ono coś wspólnego z naszym centrum - NIE.
Otóż to nazwanie czegoś centrum bo jest powiedzmy w centralnym punkcie miasta jest chyba błędem. Stwierdze nawet, że Luboń jako tako nie ma centrum i koniec. Ponadto nie wierzę aby obszar w okolicach Wschodniej kiedys nim był - to będzie druga Lubonianka.



Zauważyłeś Michale sedno bezsensowności aktualnego stanu urbanistycznego terenu określanego mianem NCL .By było to centrum musiałyby by na nim być spełnione funkcje: mieszkaniowe, usługowe, edukacyjne, rekreacyjne, komunikacyjne. I tak wyglądało to w wizjach SF NCL, gdzie było miejsce na ratusz, budynki użyteczności publicznej, tereny zielone, lokale usługowo - handlowe itp itd. Nie był to teren sypialni klatkowej - lecz teren generowania miejsc pracy, teren z miejscami odpoczynku, handlu.
Być może developerom było wygodnie używać reklamonośnego pojęcia " nowe centrum Lubonia" a powstało zwykłe blokowisko...

Szkoda tłumaczyć nierozumiejącym, bo z tego co czytam oni nie chcą zrozumieć oczywistej sprawy.
.....
Jestem też pewna, że w niedługim czasie m.in. na ul. Wschodniej rozpoczną się inwestycje drogowe ze strony władz naszego miasta dlatego, że taka jest kolej rzeczy, a jednocześnie ich obowiązek.



Och droga Adrio siło odnowieńcza Lubonia
Szkoda ze w swojej krótkowzroczności nie zauważasz, że nie tylko w Luboniu stan dróg/ komunikacji z nowych osiedli jest fatalny, dzika deurbanizacja to niestety nie tylko doświadczenie Lubonia
Proszę podaj podstawy prawne zmuszające gminę do budowy lokalnych wyasfaltowanych uliczek w NCL?

Najdalej rok po wyborach będzie tam wspaniała droga - od tego właśnie jest demokracja. Ja też będę głosować na takiego, co będzie tam chciał drogę budować.



A świstak zawija sreberka
Rzeczywistość lubońskiego pustego budżetu będzie brutalna i miejmy nadzieje doczekać choć tranzytu na linii Pn-Pd w ciągu ulic Poznańskiej/Sobieskiego/Żabikowskiej.

pozdro
Pawlok
W dniu 27 sierpnia o godzinie 9.00 nastąpi otwarcie Centrum Handlowego M1 Czeladź po rozbudowie. Powiększone M1 będzie miało ponad 68 tys. m2, o 14 tys. m2 więcej niż dotychczas. Centrum w nowym pasażu wzbogaci się o 57 lokali i łącznie pomieści 110 sklepów oraz ponad 30 wolnostojących punktów handlowo-usługowych. Głównymi najemcami nadal pozostają marki z grupy METRO Group: Media Markt i Real. Architektonicznie obiekt będzie wyróżniać nowoczesna fasada z charakterystyczną pomarańczową attyką.

Rozbudowa M1 Czeladź trwała 12 miesięcy. Jej celem było powiększenie powierzchni handlowej, unowocześnienie i uatrakcyjnienie oferty obiektu.

M1 w Czeladzi to pierwsze w Europie Środkowo-Wschodniej centrum handlowe, zarządzane przez METRO Group Asset Management, które zostało rozbudowane – mówi Pani Renata Kinde-Czyż, Członek Zarządu MAM.

Łączna powierzchnia rozbudowanego obiektu to ponad 68 tys. m2. Tym samym M1 Czeladź jest drugim, co do wielkości, centrum handlowym w województwie śląskim. Nowy pasaż prezentuje pełną ofertę handlowo-usługową i mieści 57 nowych marek z branży odzieżowej, obuwniczej, jubilerskiej, perfumeryjnej oraz usług specjalistycznych. Wśród nowych najemców jest wielkopowierzchniowy New Yorker, a także sklepy Gerry Weber, Almi Decor, Royal Collection, Tchibo. W rozbudowanym CH M1 Czeladź dodatkowo pracę znajdzie ok. 500 osób. Rozbudowie towarzyszyła reorganizacja parkingu. Wydzielono dwie części: jedną - wyłącznie dla klientów i drugą - osobny powiększony parking dla pracowników centrum. Dzięki takiej zmianie uzyskano dodatkowe miejsca parkingowe dedykowane klientom centrum.

Od początku funkcjonowania wychodzimy na przeciw oczekiwaniom naszych klientów – mówi Krzysztof Kucharski, dyrektor CH M1 Czeladź – Cieszę się, że teraz będziemy mogli gościć wszystkich odwiedzających nie tylko w najstarszym, ale i jednym z największych centrów handlowych w regionie.

W dniu otwarcia M1 Czeladź od godziny 9.00 na wszystkich odwiedzających czekają specjalne atrakcje. W ciągu całego dnia zostanie rozdanych ponad 60 tys. upominków. O godzinie 18.30 w powietrze wzniesie się 14 tys. balonów wypełnionych helem. Taka ilość nawiązuje do liczby metrów kwadratowych, o którą powiększyło się centrum M1. Wieczór uświetni gorący koncert artysty Lou Bega oraz spektakularny pokaz sztucznych ogni.

Centrum Handlowe M1 Czeladź powstało w 1997 roku i jest najstarszym tego typu obiektem w woj. śląskim. Do kluczowych najemców należą Real - hipermarket spożywczo-przemysłowy, Praktiker – sklep materiałami budowlanymi i wyposażeniem wnętrz, Media Markt – market z elektroniką użytkową, H&M – sklep z modą, CCC – sklep z obuwiem, Martes Sport – sklep z artykułami sportowymi i turystycznymi. Średni przepływ klientów w Centrum Handlowym M1 Czeladź to ponad 20 000 kupujących dziennie. W Polsce funkcjonuje łącznie 9 centrów handlowych M1 zarządzanych przez METRO Group Asset Management zlokalizowanych w Bytomiu, Łodzi, Zabrzu, Czeladzi, Poznaniu, Warszawie, Radomiu, Krakowie i Częstochowie.


źródło: informacje prasowe METRO Group Asset Management Sp. z o.o.
Witam, przeczytalem artykul w Rzeczpospolitej i teraz jestem juz pewny ze realizacja tego osiedla bedzie katastrofa!!! Oto kilka wypowiedzi:
1. powstana lokale uslugowe, banki ... powstana w lokalach na parterach budynkow wiec to co tam powstanie jest niewiadoma bo developer bedzie sprzedawal lokale (niby normalne tylko pewnie bedzie 10 aptek, 10 fryzjerow i 20 malych sklepow - ciagla rotaja bo beda zbyt male zeby przetrwac i nigdy nie bedzie wiadomo ktory czynny a ktory sie przeksztalca - nie mowiac o jakosci uslug czy towarow - najlepszy przyklad bialoleka/tarchomin) generalnie pozostawienie tego bez konkretnego planu oznacza ze bedzie nowe osiedle a jezeli chodzi o sklepy i uslugi bedzie po staremu czyli kiepsko.
2. JWC sfinalizuje szkole - pieknie tylko bez konkretnej umowy przed wydaniem wszystkich pozwolen JWC nigdy tego nie zrealizuje - zy ktorys developer zrobil cos do czego sie nie zobowiazal w umowie?
3. JWC poprawi droge i zbuduje rondo na sochaczewskiej ... czy ktos sobie wyobraza dodatkowych 2000 samochodow na sochaczewskiej? Droga ktora zmodernizuje JWC to praktycznie bedzie droga osiedlowa wiec to zadna rewelacja ze strony JWC a gmina bedzie musiala poszerzyc sochaczewska do warszawy. Pytanie ile pdatkow pojdzie na to? Bo nie wyobrazam sobie zeby wszyscy pchali sie do poznanskiej (2000 samochodow codziennie rano na umiastowskiej to dosc odwazna wizja). A podatkow z nowych mieszkan nie bedzie az tak wiele (2000 mieszkan * 500 PLN na mieszkanie = 1.000.000 PLN ) wiec zanim sfinansuja oczyszczalnie, wodociagi ktore sa podstawa do istnienia osiedla to bedziemy mieli rok 2025 zanim gmine stac bedzie na nowa droge.
Podsumowywujac ... jezeli gmina zgodzi sie na to osiedle bez konkretnych zobowiazanaia (zytaj umow) ze storny developera o wspolfinasowaniu rozbudowy Sochaczewskiej (na dlugosci kilku kilometrow a nie budowa ronda) bedzie to jawne dzialanie na szkode gminy podobnie zreszta jak brak umow o budowie szkoly, wspolfinansowaniu wodociagu (JWC mogloby wybudowac wodociag i oczyszczalnie - w sumie to im zalezy - za wlasne pienieniadze i potem sprzedawac usluge gminie przez 30 lat a po tym okrsie przeszloby to na wlasnosc gminy) bo developer nigdy sam z siebie nie bedzie do tego dazyl gdyz jest to sprzezne z jego interesem (co zreszta zrozumiale) etc ...

Poniewaz moje posty moga wydawac sie anty chcialem zaznaczyc ze ja bardzo popieram WIZJE tego osiedla ale pod warunkiem ze bedzie wykonana tak jak jest przedstawiana. Widze nowy ratusz, kawiarenki, male kino, sklepiki, punkty uslugowe, piekne osiedle w kreczkach na kilka tysiecy osob, lad i harmonie. Gmina moglaby zostawic stary ozarow (od strony pruszkowa do ratusza jako raczej ozarow parterowy, dalej na polnoc moglby rosna wzwyz) i nowy w stone osiedla JWC z blokowiskami.

Jednak brak doswiadczenia i wiedzy ze strony gminy w tego typu przedsiewzieciach + fakt ze jeszcze nikt nie zrealizowal w PL takiego osiedla w sposob sensowny (Marina Mokotow miala byc luksusowa a powstal bardzo drogi ursynow z masa blokow lub Wilanow gdzie dzieja sie cyrki niesamowite i panuje totalny chaos (sklepow nie bedzie albo bedzie mniej bo developer poczul zapach kasy i w to miejsce buduje nowe bloki!!!!!) zmusza mnie do myslenia ze i u nas ma byc pieknie a wyjdzie po Polsku czyli tak sobie.

wiwat 3 maj :)

Będą nowe mieszkania w Sandomierzu
Małgorzata PŁAZA, plaza@echodnia.eu

Jest szansa na nowe mieszkania w Sandomierzu. 200 lokali zamierza wybudować w prawobrzeżnej części miasta Spółdzielnia Budownictwa Mieszkaniowego "Sandomierz”.

Już wiosną na terenach przy ulicy Baczyńskiego w Sandomierzu ma ruszyć budowa centrum handlowo - usługowego i dwóch bloków.

Spółdzielnia chce postawić na terenach przy ulicy Baczyńskiego 10 dwupiętrowych budynków. W każdym będzie się znajdować od 18 do 30 mieszkań.
- Planowana jest również budowa centrum handlowo - usługowego. Będzie to jednokondygnacyjny, nowoczesny obiekt - informuje Andrzej Bolewski, prezes Spółdzielni Budownictwa Mieszkaniowego "Sandomierz”.

UMOWA PODPISANA

Spółdzielnia wybuduje bloki i centrum wspólnie z firmą deweloperską z Piaseczna. W ubiegłym tygodniu sandomierska spółdzielnia i firma "Prestige” podpisały umowę o utworzeniu spółki. Spółka, z siedzibą w Warszawie, nosi nazwę "Nowy Sandomierz”.

Prezes Bolewski zapewnia, że mimo kryzysu gospodarczego wspólna inwestycja jest pewna. Spółka ma zagwarantowany kredyt bankowy. Na budowę przeznaczona zostanie część zysków ze sprzedaży lokali w centrum handlowo - usługowym.
reklama

BUDOWA RUSZY WIOSNĄ

Zainteresowanie mieszkaniami już jest. W nowych blokach zamieszkają między innymi niektóre rodziny wywłaszczane z rejonu budowy drugiego mostu na Wiśle oraz drogi Lwowska Bis.

Koszt jednego metra kwadratowego powierzchni ustalony został wstępnie na 3,5 tysiąca złotych.

- Chcemy, aby budowa ruszyła późną wiosną. W pierwszej kolejności ma być wybudowany pawilon handlowo - usługowy i dwa bloki. Musimy jeszcze sprawdzić, czy w blokach można zrobić garaże podziemne - mówi Andrzej Bolewski.
- Po zrealizowaniu zaplanowanych inwestycji zmieni się charakter osiedla. Nie będzie ono już tylko sypialnią - dodaje prezes.

Na osiedlu w prawobrzeżnej części miasta trwają już roboty budowlane. Powstaje tam biurowiec jednej ze firm. Budowana jest również nowa siedziba przychodni. Na cele handlowo - usługowe przeznaczony zostanie teren przy ulicy Portowej, po tak zwanych lusterkach. Dawne hale produkcyjne są w trakcie rozbiórki.

TOWARZYSTWO W ZAWIESZENIU

Brak nowych mieszkań to w Sandomierzu spory problem. Sandomierska Spółdzielnia Mieszkaniowa nie buduje bloków ze względu na brak terenów.
W zawieszeniu jest na razie sprawa budowy pierwszego bloku w ramach Sandomierskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego.

Spółka rozważa budowę 30 mieszkań (pierwotnie planowano trzy razy więcej) wspólnie z Towarzystwem Budownictwa Społecznego z Tarnobrzega. Tarnobrzeg miałby podzielić się z Sandomierzem preferencyjnym kredytem z Banku Gospodarstwa Krajowego. Niedawno podpisany został list intencyjny w sprawie współpracy.

źródło: http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090224/POWIAT0109/35396092
Z Echo dnia:

KIELCE
12 lutego 2007 - 9:46

Wybudują przy trójkącie

Na działce przy zbiegu alei IX Wieków i ulicy Cichej późną wiosną zacznie się budowa.

Obok najatrakcyjniejszej działki w centrum Kielc wiosną zacznie się ruch
Najpóźniej w maju u zbiegu alei IX Wieków i ulicy Cichej, na prywatnej działce, zacznie się budowa. Na sąsiadujących z nią miejskich gruntach pustka. Przynajmniej dopóki nie zostanie rozstrzygnięta sprawa budowy parkingu na placu Konstytucji.

Na zaniedbanym terenie wzdłuż alei IX Wieków Kielc budowę chce rozpocząć firma Becher, która odkupiła działkę przy rogu ulicy Cichej od Wyższej Szkoły Ekonomii i Administracji. Pięciopoziomowy budynek będzie miał pięć lokali handlowo-usługowych na parterze, a na wyższych kondygnacjach biura.

Zakończenie inwestycji jest planowane na późnią jesień 2008 roku. - Będziemy budować tuż przy dużym, pustym terenie między aleją IX Wieków a ulicą Piotrkowską. Tak jak inne firmy deweloperskie w Kielcach jesteśmy zainteresowani także tymi działkami, które mają już gotowy plan zagospodarowania przestrzennego. Ale na razie miasto nie wystawia ich na sprzedaż - mówi Mirosław Głowacki, współwłaściciel firmy deweloperskiej Becher w Kielcach.
reklama

INTERESUJĄCY TRÓJKĄT

Należąca w większości do miasta działka, nazywana już przez kielczan "trójkątem bermudzkim”, od kilkunastu lat jest kuszącym kąskiem dla inwestorów. W samym centrum miasta, z gotowym planem zagospodarowania, przewidującym zabudowę usługowo-mieszkaniową. Jednak wszystko wskazuje na to, że na razie teren wciąż będzie zablokowany, choć w ubiegłym roku uporządkowano już większość spraw własnościowych dla tej działki.

- Oprócz małego kawałka, który jest współwłasnością gminy i osoby prywatnej oraz parkingu działka należy już do miasta. Jednak choć zdajemy sobie sprawę z tego, że gmina mogłaby dobrze sprzedać ten teren, na razie będzie on zablokowany - mówi Filip Pietrzyk, dyrektor Wydziału Gospodarki Nieruchomościami i Geodezji Urzędu Miasta w Kielcach.

POCZEKA NA PARKING

Teren jest bowiem zarezerwowany dla samochodów wjeżdżających do śródmieścia na czas budowy wielopoziomowego parkingu na placu Konstytucji. Ta jednak jest blokowana przez protesty kieleckich architektów i urbanistów.

- I nie spodziewamy się szybkiego rozstrzygnięcia sprawy budowy. Prawdopodobnie decyzja zapadnie do końca tego roku - wyjaśnia Bogdan Klikowicz, dyrektor Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych.

Zgodnie z planami budowa parkingu ma potrwać kolejny rok. A to oznacza, że przynajmniej przez kolejne dwa lata plac w samym centrum Kielc będzie świecił pustkami.

Anna Niedzielska niedzielska@echodnia.eu
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070212/POWIAT0104/70212009
Wybiorą inwestora, który zmodernizuje zabytkowe domy

sasza
2008-01-22, ostatnia aktualizacja 2008-01-22 18:28

Znamy już nazwiska osób, które zasiądą w komisji konkursowej i wybiorą partnera do programu rewitalizacji domów familijnych. Doradzać im będą konserwatorzy - wojewódzki i miejski
Chodzi o 33 budynki stojące na Księżym Młynie, przy pl. Zwycięstwa i ul. Ogrodowej. To domy wybudowane przez fabrykantów Karola Scheiblera i Izraela Poznańskiego dla pracujących w ich manufakturach robotników i ich rodzin.

W grudniu Rada Miejska przyjęła w uchwale program modernizacji famuł. Zgodnie z nim gmina wymieni zabytki na bloki wybudowane przez inwestora. Do nowych mieszkań mieliby się przeprowadzić obecni lokatorzy famuł - zarówno najemcy jak i właściciele lokali.

O tym, co powstanie w domach familijnych, zadecyduje inwestor, kiedy już zostanie ich właścicielem. Mogą to być apartamenty, galerie, lokale usługowe bądź pokoje hotelowe.

Inwestor zostanie wybrany w drodze konkursu. Właśnie poznaliśmy skład komisji, która przygotuje jego regulamin, przeprowadzi rokowania z zainteresowanymi firmami, a następnie opracuje umowę, którą z inwestorem podpisze gmina.

Do komisji zostali wybrani przedstawiciele klubów Rady Miejskiej oraz dyrektorzy wydziałów Urzędu Miasta Łodzi. Przewodzić jej będzie Wojciech Kuś, szef wydziału budynków i lokali. Wiceprzewodniczącą została Edyta Kowalska, kierownik oddziału programowania i koordynacji inwestycji.

Ekspertami komisji w zakresie ochrony zabytków będą wojewódzki konserwator zabytków - Wojciech Szygendowski oraz konserwator miejski. Nazwiska tego drugiego jeszcze nie znamy, ponieważ magistrat ma na tym stanowisku wakat. Do wczoraj chętni do jego objęcia mogli składać swoje oferty w UMŁ.

Komisja powinna przygotować regulamin konkursu w ciągu miesiąca. Jego rozstrzygnięcie zajmie najprawdopodobniej drugie tyle.

Choć gminny program rewitalizacji może objąć wszystkie mieszkania z 1111 znajdujących się w famułach, to zapewne się to nie uda. 53 z nich są własnościowe. A nie wszystkim właścicielom odpowiada proponowany przez władze Łodzi program - protestowali już u radnych i wojewody domagając się unieważnienia uchwały o rewitalizacji. Bez skutku.

Teraz, jeśli właściciele nie zgodzą się na proponowane przez magistrat warunki odkupienia od nich mieszkań, zostaną członkami nowej wspólnoty mieszkaniowej, po tym jak władze Łodzi zamienią się z inwestorem na pozostałe lokale. Wtedy też z deweloperem będą uzgadniać warunki modernizacji domów, w których mają mieszkania. Oczywiście pod warunkiem, że konkurs zostanie rozstrzygnięty, a zamiana dokonana.

ramka

Członkowie komisji:

- Iwona Bartosik, radna klubu Lewica i Demokraci

- Jan Mędrzak, radny klubu Platformy Obywatelskiej

- Witold Skrzydlewski, radny niezrzeszony

- Sławomir Worach, radny klubu Prawa i Sprawiedliwości

- Witold Nykiel p.o. dyrektora biura ds. realizacji i nadzoru inwestycji

- Wojciech Dyakowski, dyrektor wydziału geodezji, katastru i inwentaryzacji

- Adam Komorowski, dyrektor wydziału gospodarowania majątkiem

- Marek Lisiak, dyrektor wydziału planowania przestrzennego i ochrony zabytków

Sekretarz - Magdalena Kosiada, inspektor w biurze ds. realizacji i nadzoru inwestycji

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź
wg Gazeta Wyborcza:

Agencja przeprowadziła wczoraj rewizje w oddziałach spółki Verity Development, której właścicielem jest DMI Trust, oskarżany przez amerykańskie media o finansowanie Al-Kaidy

Funkcjonariusze ABW do biur Verity Development, zarządzanej przez irańskiego biznesmena Alego Dadressana, wkroczyli o godz. 6.30 na wniosek V wydziału wrocławskiej prokuratury apelacyjnej (zwalcza m.in terroryzm). Nie opuszczali ich do wieczora.

Śledztwo jest ściśle tajne. ABW odsyła po informacje do prokuratury. A prokuratura nie udziela żadnych informacji. - Proszę przeczytać, co o właścicielach tej spółki piszą amerykańskie media - mówi anonimowy oficer ABW pytany o powody przeprowadzonej akcji.

DMI Trust (Dar Al-Maal Al-Islami Trust, czyli Dom Pieniędzy Islamskich) to jedna z najważniejszych islamskich instytucji finansowych. Właścicielem jest saudyjski książę Mohammed Al-Faisal. "New York Times" i "Chicago Tribune" od 11 września 2001 r. zarzucają DMI, że finansuje islamskich terrorystów. DMI wytoczył obydwu dziennikom proces.

Cytowany funkcjonariusz zwraca uwagę, że niedawno służby specjalne wkroczyły do spółek DMI w Szwajcarii i USA. Według źródeł "Gazety" śledztwo dotyczy obrotu pieniędzmi nieznanego pochodzenia, które mogą pochodzić z przestępstwa, czyli po prostu prania pieniędzy. Pracownicy Verity Development byli wczoraj przez agentów ABW wypytywani o kontakty z DMI.

Verity Development od kilku lat zajmuje się w Polsce skupem nieruchomości. Ma centralę we Wrocławiu i cztery oddziały w innych miastach. Działa też we Włoszech, w Niemczech i Belgii.

Ali Dadressan we wrocławskiej siedzibie firmy zjawił się po południu. Spokojnym tonem oświadczył, że w kontrolach nie ma nic nadzwyczajnego. - To zupełnie normalne, że polski rząd interesuje się przedsiębiorstwem, które inwestuje setki milionów złotych. Nie bez znaczenia jest to, że jestem muzułmaninem i Irańczykiem, ale cały biznes prowadzony jest legalnie - mówił.

Wizyta ABW w spółkach Dadressana nie dziwi jego konkurentów. - Przez parę lat działalności w Polsce firma wydała kilkaset milionów złotych. Praktycznie nic nie robią, więc albo nie chcą zarabiać, albo zostali powołani w zupełnie innym celu - twierdzi dyrektor zarządzający jednego z największych polskich deweloperów. - Ta firma nie przestrzega żadnych zasad rynkowych. Za wszystkie działki Dadressan przepłacił, i to dużo. Nasze wyliczenia jasno wykazują, że biznesowo w tej firmie nic się nie opłaca. Aby jakakolwiek inwestycja mu się zwróciła, mieszkania musiałyby w niej kosztować kosmiczne pieniądze - grubo ponad 50 tys. zł za m kw.

Verity Development ma kilkadziesiąt działek i kamienic w najbardziej atrakcyjnych częściach Wrocławia, Poznania i Łodzi. Nieruchomości ma także w Sopocie, Gdyni, Krakowie i w Warszawie. Wszystkie w okolicach ścisłego centrum, kupione za niebagatelne sumy.

Kamienicę na wrocławskim Rynku Dadressan kupił za 50 mln zł, cenę wywoławczą przebił dwukrotnie. Na kupionych działkach i w kamienicach obiecywał stworzenie nowoczesnych apartamentów, lokali biurowych i usługowych. Ale nic nie powstało. Nawet fundamenty.

W zeszłym roku wydawało się, że wreszcie zaczną budować. Wtedy Dadressan wyrzucił z pracy najważniejsze osoby w firmie. - Od tego czasu wszystko się posypało. Nikt już nad niczym nie panuje. Cała firma praktycznie zamarła - mówi nam osoba współpracująca z Verity.

Zgadzam się z elle, niestrzeżone/otwarte osiedle nie jest chyba dobrym pomysłem w Warszawie.



Argument chybiony - jeśli chodzi o poziom przestępczości Warszawa jest najbezpieczniejszym z dużych miast w Polsce - http://pl.wikipedia.org/w...czo%C5%9B%C4%87

Problemem jest raczej niskie poczucie bezpieczeństwa i zaufania, dość dobrze opisuje to artykuł z ŻW :

Prawie 60 proc. warszawiaków chce mieszkać na osiedlach, gdzie jest ochrona lub przynajmniej domofon. Tak wynika z badań przeprowadzonych na przełomie listopada i grudnia przez firmę nieruchomościową Nowy Adres w pięciu największych miastach Polski.

Strzeżonych osiedli nie lubią wrocławianie i mieszkańcy Trójmiasta. Chce na nich mieszkać tylko 35 – 36 proc. osób poszukujących nowego lokum.

Mieszkańcy stolicy bardziej niż obywatele innych miast potrzebują w domu specjalnych zabezpieczeń. Aż 70 proc. z nich deklaruje konieczność posiadania drzwi antywłamaniowych. Dla porównania: takie drzwi musi mieć tylko 47 proc. krakowian i 52 proc. mieszkańców Poznania. Aż 13 proc. warszawiaków chciałoby mieć też w domu lub na osiedlu portiernię. W Krakowie czy Wrocławiu taką potrzebę zgłasza 4 – 5 proc. badanych.

– To dowody na to, że warszawiacy nie czują się bezpiecznie, choć z badań CBOS wynika, że jest to statystycznie najbezpieczniejsze miasto w Polsce – mówi socjolog prof. Bogdan Jałowiecki. – Ale w stolicy ponad 50 proc. stanowi ludność napływowa, często z małych miejscowości. Boi się ona wielkiego miasta.

Dodaje, że drugą przyczyną jest brak identyfikacji warszawiaków ze swoim miejscem zamieszkania. – Wrocław i Kraków to miasta zasiedziałe. Mieszkańcy przywiązani są do otoczenia, sąsiadów – tłumaczy profesor. – A w Warszawie, jak wynika z badań CBOS, poczucie tożsamości z miastem i lokalną społecznością jest w porównaniu z innymi miastami najsłabsze.



Na szczęście przyjęte na naszym osiedlu założenia architektoniczne umożliwiły zastosowanie jedynie furtek zamykających w miarę naturalny sposób dziedziniec - taki rodzaj zabudowy nie zabija miasta, przechodząc ulicą zawsze można na przykład wejść do lokalu usługowego na parterze. Trochę nieszczęśliwe są niestety za wysokie kraty przy "ogródkach" na parterze.

Grodzenie całych hektarów jak np. Marina Mokotów to już zdecydowana przesada. W trochę mniejszej skali występuje to u naszych sąsiadów "od tyłu" - proszę spróbować dostać się na róg Skoroszewskiej i Chełmońskiego... Podpowiem, że trzeba nadrobić 3-krotnie drogi, ponieważ wszędzie jest tylko ogrodzenie. Sama ulica Chełmońskiego, która składa się wyłącznie z jezdni, chodnika i wysokich płotów po obu stronach bardziej kojarzy mi się ze spacerniakiem w zakładzie penitencjarnym niż z nowoczesną dzielnicą, gdzie można wybrać się na spacer.

Wracając do powszechnego poczucia zagrożenia, chciałbym zauważyć że da się zbudować osiedle mieszkaniowe, które jest dobrze chronione mimo braku jakiegokolwiek ogrodzenia od strony ulicy. Przykładem jest np. kompleks Holland Park przy ul. Książęcej (na tyłach budynku ING przy pl. Trzech Krzyży). W tym przypadku kluczem do faktycznego zapewnienia bezpieczeństwa dość drogich apartamentów jest dobra ochrona wyposażona w monitoring. Nawet dwumetrowy płot ma zdecydowanie mniejszą skuteczność.

>