| ||
|
Czytasz posty znalezione dla hasła: lokale krakow lokal krakow
|
| Szukaj:Słowo(a): lokale krakow lokal krakow |
Witam, "Co mnie podkusiło"(?). |
/.../
--- Witaj GreGG, trochę późno, ale może się jeszcze zmieścisz ... (chyba na strapontenie ... huehuehuehue ....) zaraz dzis wieczor bedzie aktualizacja raportu o zlocie z lista wszystkich zgloszonych. Osoby spoza listy są mile widziane, też, ale będą siedzieć na kolanach innych ... co zważywszy na puchatkowość co niektórych PuHaTków może być bardzo miłym i pamiętnym przeżyciem ;-))))))) natomiast wybor lokalu juz zostal dokonany i po trosze zaakceptowany i o jaki nastroj tam chodzi ?? sienkiewiczowski ??? do zobaczenia, i czytaj raport KaOwiec rezerwujący dzisiaj lokale ostatecznie !!!! |
Pubow w Wawie nie brakuje. Z przykroscia jednak stwierdzam, ze nie bylem do tej pory w lokalu, ktory swoim klimatem dokladnie by mi odpowiadal. Albo wystroj nie ten, albo muzyka nie dobra, albo ceny zbyt wysokie. W Krakowie od klimatycznych knajpek, az sie roi [chociaz sa i zupelnie nieporozumienia]. A w Wawie? Mamy piekne piwniczki, z tanim piwem, w ktorych nonstop leca przeboje lata... Mamy tez lokale z bardzo dobra muzyka, srednim wystrojem i zabojczymi cenami. No i mamy puby gdzie piwo jest naprawde tanie, ale o muzyce i wystroju ktos najwidoczniej zapomnial. Znacie puby, ktore spelnialyby wszystkie te warunki, a ponadto znajdowaly sie w centrum? BTW: za dobra muzyke uznaje szerokorozumiany jazz, acid-jazz, nu-jazz, nutone, inteligentna elektronike - czyli gatunki muzyczne, ktorych na prozno szukac w radiu... |
Witam,
Witaj Jedrusiu! Rzeczywiscie z Jedrusiem znamy sie od jakis 20 lat -:)) Niestety nie moge wziac browarow p.r.k. w swoje rece, gdyz jest od tego bardzo kompetentny czlowiek - Irek Hyra. Poza tym jakos mi ostatnio do Smokowiska nie po drodze -:))) Tymczasem nie kojarze w Warszawie na ul. Brackiej lokalu Podium. Jesli chodzi o Krakow, to moze przysiadziecie gdzies Pod Sukiennicami. Milego spotkania Pozdrawiam |
Ciekawy punkt widzenia. Wg. mnie lokale w Warszawie są względnia słabe i jest ich mało (jak na liczbę mieszkańców). Co do cen się zgadzam. Jak chcę poszaleć to jadę do Krakowa. Łódź (Piotrkowska) też jest niezła. |
Witam ! Dzisiaj rozmawialem z moim kumplem z Krakowa , Jesli ktos w Trojmiescie wie o podobnym lokalu z rownie przemila i Pozdrawiam Wojtek . |
Przypominam, ze 23.marca spotykamy sie w Krakowie! Mam nadzieje, ze nikt sie nie rozmyslil??? Lista obecnosci: Jesli kogos brakuje prosze sie dopisac. Mysle, ze do max. wtorku musimy ustalic przyblizona Na teraz proponuje C.K.Browar - za godzine bede mial Lokal jest w "klimatycznych" piwnicach 5 minut swinskim Kuchni serwuje dobre papu - od 10 do (?)40zl. Lokal zamykaja o 2-3. Jesli bedzie jeszcze wiekszosc Wychodzac z lokalu mozna o 3 w nocy zjesc najlepszy Jesli by z jakichkolwiek powodow C.K.Browar nie wypalil |
"Ella J"
A żebym ja to wiedział gdzie to jest. Gdzieś na miasteczku ?
Z tego towarzystwa wybieram 80' :)
Jakie to są z górnej półki ?
Pojęcie względne :)
Czemu oni z RAK-a się zmienili w ŻAK-a ?
Tu nie chodzi o zaszywanie tylko także o mejsce do potańczenia. Ile tego tam jest powierzchniowo ? W okolicy rynku nie stwierdziłem żadnego lokalu nadającego się do potańczenia. Smród, zadymiome jak cholera i gorąc jak w saunie w tych krakowskich piwnicach - ja nie widzę w nich żadnego uroku. Wolę zdecydowanie lokale na powierzchni - jednak w samym Krakowie nie ma takich na poziomie i trzeba jechać za miasto do loklau z prawdizwego zdarzenia z klimatyzacją dzięki czemu jest chłodzik i dym nie szczypie w oczy. |
---- Przyznaję, że na Kazimierz mi nie po drodze, ostatnie upały spowodowały u mnie spore zakłócenia w krążeniu do tego pracy mam sporo. Więc Kazimierz pozostaje do wybadania, przypominam jednak, że lokale tam niewielkie, a turystów chmara ...
----- Rezerwacja to aksjomat !! oczywiście nie podlega kwestii. Wciąż jednak nie ma konsensusu, gdzie chcemy być ... A na samą myśl o smażeniu się w zamknięciu mię otrząsa .... brrrr ... Zbiórka może być później !!! nie wiem jak długo się jedzie autem z |
Hmmm, do mnie do firmy zamawia się często pizzę z różnych pizzerii (Kraków). NIE ma różnicy w cenie pomiędzy dostawą a lokalem. Ba, w jednej z nich mamy kartę, która daje nam 10% rabatu tylko przy *dostawie*! Więc jak widzisz "da się" inaczej ;) |
miasto wypiękniało, ale ja chciałbym mie Ś np większy wybór lokali na rynku, a nie jak jest teraz - albo idziesz na lody/ciasto albo na piwo i liczę, że przyszły prezydent, ktokolwiek nim zostanie, da mi większy wybór (przydałaby się porz ądna restauracja na rynku, a nie nowy bank czy có ś podobnego - porównajcie np. z Krakowem! !). Cho Ś moim lokalem nr 1 i tak pewnie zostanie pewna kawiarnia-galeria...
|
Przejmę, wynajmę prosperującą, od co najmniej roku kawiarnie, pub, bar, klub muzyczny w centrum Krakowa. Szukam kompletnie wyposażonych lokali do przejęcia (pod klucz), czyli z kompletnym wyposażeniem od mebli do szklanek, pracownikami, stałymi klientami, koncesjami oraz umowami. Lokale muszą mieć wejście od strony ulicy (nie interesują mnie obiekty z wejściem od podwórza). Najlepiej, aby lokal był usytuowany w podziemiu budynku (piwnicy) lub na parterze. Lokal musi gwarantować możliwość organizowania imprez zorganizowanych. Szczególnie interesują mnie lokale przy krakowskim rynku i głównych ulicach miasta. Jestem zainteresowany także kupnem takich lokali wraz z nieruchomością lub udziałem w już działających spółkach. Oferty proszę kierować wyłącznie na poniższy adres: gierdavid@interia.pl |
Polemizując nie tyle z Lechem, co z zacytowanym artykułem: Osobiście jestem zdania, ze zmniejszenie się ilości turystów (a zwłaszcza takich turystów jak opiszę poniżej) wcale królewskiemu miastu Kraków nie zaszkodzi. Opierając się na obserwacjach mojego syna, który od trzech lat studiuje w Krakowie i mieszkał dwa lata blisko centrum a także na wielu artykułach w gazetach i internecie. W ostatnich latach Kraków stał się mekką turystów z Anglii, takich którzy przyjeżdżali tu świętować wieczory kawalerskie i nastawieni byli na niewybredną i prymitywną zabawę. Zaczęło się od momentu wejścia Polski do Unii, zachęcały ich tanie linie lotnicze, małe na ich kieszeń koszty pobytu w mieście i łatwość skorzystania z usług pań najstarszego zawodu świata. Kraków, a przynajmniej jego centrum przeżywał w weekendy dosłownie nalot takich "turystów", którzy imprezowali do upadłego w lokalach (te lokale traciły inną klientelę), łazili pijani po Rynku i okolicach, czasem nago, wykonywali obelżywe gesty, zaczepiali kobiety itd. itd. To dosłownie było w każdy weekend kilka tysięcy ludzi. Było to bardzo uciążliwe dla mieszkańców Krakowa, a także wbrew pozorom dla hotelarzy i restauratorów, bo tak "zabawiający się" młodzieńcy płoszyli im innych klientów. W każdym razie w bieżącym roku, ze względu na umocnienie się złotówki i już nie tak atrakcyjne dla nich ceny, tych ludzi przyjechało znacznie mniej. No i całe szczęście, bo myślę że nie o takich turystów chodzi władzom miasta. Pozdrowienia Basia |
Widze Ferbik że nadrabiasz .. Myślę że klubowicze z Wielunia nie mają na co narzekać gdyż lokal jest naprawdę na wysokim poziomie. Przez trzy dni odwiedzałem kluby ,puby i restauracje w Krakowie musze przyznać że wielu osobą by się tu nie spodobało .. Są lokale które mają swoje klimaty ale w nich piwo 0,33 kosztuje 9-15 zł reszta to lokale zrobione najniższym kosztem i wystrój jest mało ciekawy, muzyka he generalnie stare klimaty klubowe. Jedynie restauracje są zrobione z przepychem i w każdej wystrój jest inny o innej tematyce nawiązującej do podawanego jedzonka ale tu też za to się płaci gdyż przystawka to cena od 15-28zł , zupy od 9-19zł , drugie danie od 20-70zł , desery od 13-25zł, napoje 0.22 - 6zł , kawy od 7-19zł , piwa od 7- 15zł Można też znaleść coś tańszego ale napewno poza centrum.. Więc myśle że trzeba się cieszyć z tego co mamy Dla wszystkich pozdro z Krakowa *osobom |
Jakby babka miała wąsy to by była dziadkiem... Wiadomo że nikt by nie narzekał ale prawda jest po stronie Marcina takiego lokalu w Gorlicach nie ma... A po drugie śmiem twierdzić że nawet jeżeli taki by się znalazł to moim zdaniem Gorlice są za małym miastem żeby coś takiego się utrzymało. Duży lokal to ogromne miesięczne koszty które mogą zostać pokryte tylko wtedy jeżeli duża ilość osób korzystałaby z usług i to nie tylko w weekendy ale i na co dzień. A niestety wiem z doświadczenia jak to wygląda. Wprawdzie w weekend trudno znaleźć wolne miejsce w co lepszych lokalach ale jeżeli idzie się w dzień powszedni to przecież lokale świecą pustkami. No wyjątkiem jest może Dark Pub ale to już inna bajka. Mały może sobie na coś takiego pozwolić bo powiedzmy koszty stałe związane nie wiem z prądem czy dniówką dla jednej czy dwóch barmanek są stosunkowo małe w porównaniu z takim kolosem... Tego typu lokale zdają egzamin w Krakowie czy Rzeszowie nie w naszych nędznych Gorlicach...
|
Hawełka- ceny zblizone do podanych przez zorzyka, ale Wierzynek jest droższy. Oba lokale i tak są tanie przy Radissonie lub innych ekstrawaganckich hotelach. Ale to są dla baaardzo bogatych turystów, normalni gdzie indziej sie stołują - jest pare dobrych i relatywnie tanich lokali w Krakowie, nawet w okolicach Rynku, tylko że w nich tłumy i poczekać czasem trzeba. Istotniejsze jest raczej lokum do spania, bo z tym to gorzej. A co do zwiedzania noo to Wawel trzeba zaliczyć, kościół Mariacki , Skałka, Wieliczka też obowiązkowa i w ten sposób, stojąc w kolejkach do zwiedzania masz trzy dni z głowy
|
Najlepsza pizza jest w "PALERMO" w Nowej Hucie (podkreślam "w" a nie "na") na Pl. Bieńczyckim. Oprócz tego mają jeszcze 3 inne lokale w Krakowie (choć żadnego nie mają w okolicach Rynku, żeby można było zjeść w lokalu będąc gdzieś w centrum, ale ja i tak do domu zamawiam), polecam pizzę "Peperoni". Dostawa 24h obejmuje cały Kraków, a jak się uzbiera 5 rachunków, każdy minimum za 20 zł, to w lokalu pizza "King Size" 46cm gratis (właśnie mi się znowu 5 uzbierało, muszę się wybrać ). Co do "Banolli" to pizza dobra, choć ciasto czasem trochę rozmoknięte, a w "Telepizzy" we wtorki się opłaca, choć moim zdaniem za tę samą cenę można zjeść smaczniej i więcej w "Palermo". Raczej nie polecam pizzerii na uczelni . Jadłem tam raz i smakowało tak sobie, cena porównywalna do jakości , lepiej chyba nieco dołożyć i zjeść gdzieś indziej, albo zamówić, może nawet mniej składników ale zawsze to ze smakiem... |
Wczoraj znalazłam fajny artykuł Makłowicza i Bikonta. Oto co sądzą o pizzy i jakie lokale polecają: Wszystkie pizzerie wielkosieciowe karmią bardzo niedobrze, co dotyczy - oprócz wcześniej wymienionej Pizzy Hut - także firm Pizza Domino i TelePizza. Jedyną większą siecią, która ma godną polecenia pizzę, jest wspomniany Sphinx. Piecze się tam bardzo dobre spody (focaccia) i stosuje inne niż wszędzie dodatki. Bodaj najlepszą pizzę w Polsce robią w Łodzi w In Centro (Piotrkowska przy Piłsudskiego). Jedyny problem w tym, że panuje tam wieczny tłok, na pizzę czeka się bardzo długo i trzeba ją jeść na miejscu w podłych warunkach. W prawie każdym mieście jest jakaś mniejsza lub większa pizzeria, a bardzo często kilka działających pod wspólnym szyldem, które oferują placki na przyzwoitym poziomie. W Warszawie można polecić minisieć Positano (trzy maleńkie lokale, ale też sprawna organizacja dostaw na telefon), a także San Marzano. W Krakowie wyróżnia się Banolli, mająca pięć lokali i dowożąca swe produkty przez posłańców na skuterach. |
Tylko smierdzace C4 bylo w latach 90,a scena powinna sie jakos rozwijac,a jest generalnie coraz gorzej. Apropos Cuba moze kazdy wie o Cubie,bo jednak co by nie mowic tam jest sporo miejsca ,slychac muzyke i jakos to wszystko sie kreci z lepszym albo gorszym skutkiem. Z punktu widzenia didzeja to jest najlepszy lokal do grania,raczej nie zdazylo mi sie tam ,aby byly jakies problemy techniczne przy graniu i jest wszystko ok.Z punktu widzenia imprezowicza moze to inaczej wygladac. Ogolnie rzecz biorac jesli chodzi o duze lokale w Lodzi Cube w tej chwili zwycieza. Male lokale to niestety klity i smierdzace dziury w wiekszosci wiec szkoda prowadzic dyspute na ten temat,poza paroma wyjatkami. Moze dlatego tez ludzie ktorzy przyjezdzaja dajmy na to z Krakowa,czy Warszawy sa zdegustowani - tam jest czysto,milo i przyjemnie i w wiekszosci przypadkow jest tip top. U nas niestety powstaja dziury ,ktore gonia za jak najwiekszym zarobkiem jak najmniejszym kosztem i to jest przyczyna ogolnego niezadowolenia.Sadze,ze to wlasnie cena biletow przyciaga coraz wiecej lumpow,ktorzy mowia o tym znajomym,ze lepiej isc na impreze niz na dyskoteke bo cena jest nizsza trzykrotnie(w wielu przypadkach rowniez za darmo sie robi imprezy). Wiec jak widac ta popularyzacja gatunkow wyszla nam wszystkim na dobre i mozemy sobie teraz o tym podyskutowac jak to jest zle i niedobrze. |
Wszyscy sa tacy hardcorowi i wala byc elo i ziom i isc gdzie indziej , jak sie widzi ochrone , ktora przetrzepuje ciuchy, zeby to byla prawdziwa impreza, a nie wszyscy wnosili siatki z alkoholem do lokalu.Ale teraz juz mozecie sie bawic w Dwoch Dloniach za darmo , z dzieciakami z okolicznych podworek, wiec jest ok. P.S:Lepszy smierdzacy syf niz impreza ciekawa w nowym lokalu i z ciekawa stylistyka. Druga sprawa wlasciciela lokalu, ktory tydzien , czy dwa tygodnie pozniej wpuscil jakis gosci z impreza za free( i to jaka impreza :] ). Mialem ciekawe pomysly i wiazalem je z tym lokalem, ale rzeczywistosc zwerfikowala je.Chcialem zrobic cos dla ludzi ludzie mnie olali, wiec zakonczylem wk*****nie sie na deficytowe imprezy, ciagle dokladanie kasy i na to kto mnie zacheca"zrob ,zrob przyjdziemy". Tak jest dobrze tak jak teraz. Jestesmy 50 lat za Anglia,przykre to ale prawdziwe.Bajki o stolicy techno tez sobie wlozcie gleboko.Krakow jest 40 lat przed nami wiec z rownaniem do szyku poczekamy jeszcze troche. A Dotee , Dee nie grywa regularnie, bo nie ma na to czasu i juz raczej okazji, zeby go uslyszec na imprezie za wiele nie bedzie. |
to by dopiero było i kto u nas sie odwazy zdjąc rękawiczki? Kraków od prawie dwóch lat zmaga sie również z innym problemem, najazdem młodych gniewnych Szkotow na piwo, od jakiegos czasu dołaczaja do nich Irlandczycy. Zdemolowane lokale, zakłócanie spokoju na ulicach, obrazanie personelu pubów i hoteli. Policja niechetnie interweniuje, własciciele pubów widzieli tylko biznes, jak barmanka czy kelnerka nie wytrzymywala to zaraz była nastepna na jej miejsce. Nasze władze sa bojowe tylko w "gębie", ale jak trzeba przejśc do czynów to strach, narażac sie Europie czy nie? Na szczęście, biznes jest biznes, antyszkockości czy antyirlandzkości nikt na razie nie wymyslił, pracowników w lokalach brakuje, kazdy zaczyna byc na wage złota, ludzie przekazuja sobie opinie o lokalach, stąd jedne są pełne od otwarcia do zamknięcia, inne zapelniaja sie w ostatniej kolejności, nastepuje powoli przewartościowanie i ekonomia załatwi to czego nie potrafia ludzie. W przypadku izraelskich "turystów" sama ekonomia sobie nie poradzi, na władze na razie nie ma co liczyć, problem bedzie narastał i to śmierdzące jajo w koncu pęknie. Jednak efekt trudno przewidziec |
Nie, nie o to mi chodziło. Nie interesował mnie Wasz stosunek do gejów, tylko do łamania wyraźnego zakazu i ogólnie o podejście policji i polityków lewicy do zakazu Kaczyńskiego. Temat gejów to zupełnie inna dyskusja. Jeżeli już do tego nawiązaliśmy, nie chce ich wysłać do gazu, na inną planetę, albo coś w tym stylu. Nie przeszkadza mi ich istnienie. Nie podoba mi się tylko to, że wychodzą na ulicę manifestować. Gdyby swoją "odmiennością" zajmowali się w domu - nie miałbym nic przeciwko. Wiecie o co oni w ogóle chcieli manifestować? Za pierwszym razem (Kraków) o małżeństwa. Tym razem o to, żeby pozwolić im otwierać lokale dla homoseksualistów. Nie wiem jak w innych miastach, ale w Łodzi takich lokali jest kilka, więc nie widzę sensu manifestacji. Może zwykła prowokacja? |
Caffe Vergnano - nowa sieć w Polsce Lokale znanej na całym świecie franczyzowej sieci kawiarni Caffe Vergnano 1882 pojawią się wkrótce w Warszawie i Krakowie. W dalszej perspektywie planowane są również otwarcia we Wrocławiu i Poznaniu. Za rozwój sieci w Polsce odpowiada firma Espersso Service, bezpośredni importer kawy i produktów Vergnano. Do tej pory zostały uruchomione dwa testowe lokale w Sopocie i w Gdyni. Otwieranie nowych kawiarni jest nadzorowane przez przedstawiciela firmy Vergnano, który dostarcza franczyzobiorcom projekt, a później pośredniczy w dostawie sprzętu i wyposażenia. Caffe Vergnano, to eleganckie lokale, które są wizytówką produktów firmy. - Średni koszt otwarcia metra kwadratowego lokalu to 1,5 tys. euro, średnia wielkość lokalu to ok. 70 mkw. Dodatkowo wymagamy, aby nasze kawiarnie były otwierane w bardzo reprezentacyjnych punktach największych polskich miast - powiedział Tomasz Wagner, odpowiedzialny za rozwój sieci kawiarni. Firma Espresso Serivce sprowadza też kawę Vergnano na rynek warszawski i centralnej Polski, zaopatrując w nią przede wszystkim klientów korporacyjnych i gastronomię. Poza kawą Espresso Service sprowadza z firmy Vergnano wszelkie produkty dodatkowe, w tym ekspresy ciśnieniowe do kawy. Autor: AD Źródło: Horecanet |
Meksykańskie lokale w modzie W Polsce w ostatnim czasie zyskują na popularności tapas, tortille i enchilladas, czyli specjały kuchni meksykańskiej i jej pochodne. Powstają kolejne lokale o tym profilu. Jedną z większych jest sieć oferująca m.in. meksykańskie specjały, która liczy 10 lokali (Sioux). Nieco mniejsza jest The Mexican, do której wkrótce będzie należeć pięć punktów. Inne planują się rozwijać. Sieć meksykańskich restauracji The Mexican, do której należą trzy lokale w Łodzi, Warszawie i Poznaniu, otworzy wkrótce dwie nowe restauracje – we Wrocławiu i Krakowie. Kuchnia meksykańska słynie z bogactwa świeżych owoców i warzyw. Podstawowymi składnikami są: kukurydza, chili, fasola i pomidory. Mniej znane dla Europejczyka składniki to: jicama - warzywo korzeniowe; topinambur - bulwa podobna nieco do ziemniaka; gujawa, papaja, opuncja - owoc kaktusa. Charakterystyczną przyprawą są jagody miechunki - tomatillo. Wśród typowych potraw należy wymienić: tortille - placki z mąki kukurydzianej; guacamole - przystawka o konsystencji pasty, której głównym składnikiem obok pomidorów, cebuli, czosnku i chili jest awokado; indyk w sosie czekoladowym; seviche - marynata z surowych ryb w soku owoców cytrusowych. Popularna jest wołowina, wieprzowina i drób. Mięso podaje się zazwyczaj duszone lub pieczone. Autor: EJZ Źródło: Horecanet 2007-12-18 15:46:21 |
Kolejne bary sałatkowe Frucum do końca roku Frucum Online Salad & Fruit Bar z Poznania uruchomi kolejny lokal sieci na początku listopada br. w centrum Warszawy. Do końca br. ruszą jeszcze dwa lokale, w Krakowie i we Wrocławiu. Warszawskie Frucum będzie drugim lokalem sieci w tym mieście. Restauracja będzie nastawiona na dostawę do biur. |
Michał przestań się unosić - dla Ciebie mKiosk kojarzy się najwyraźniej z mała wyspą z logo mBanku, bankomatem i wpłatomatem umieszczonym w galerii handlowej. Tymczasem mBank otwiera w ramach franszyzy również placówki w samodzielnych lokalach. Może nawet w rozmowach nazywają to oddziałami, aby podnieść prestiż partnera. Ale spójrz na listę mKiosków na stronie mBanku - te lokale samodzielne to również mKioski. Sprzedają te same produkty, w mniejszych miejscowościach (50 tys. mieszkańców i mniej) z reguły na początku nie ma ani bankomatu ani wpłatomatu. Nie twierdzę, że te placówki nie są rentowne, ale na pewno nie są to oddziały tylko mKioski. Co do oferty, nie chcę wprowadzać w błąd, ale AFAIR to sprzedają: - karty kredytowe - kredyty gotówkowe - zakładają konta i chyba kredyty hipoteczne Koniec oferty. |
Witam! Taka kawa nie jedno ma imię, podobnie winem czy wykwintnym jedzeniem. Pewnie że nie jest na co dzień - ale czasem od okazji. Ale dla mnie też ważne jest środowisko - otoczenie ludzi i obsługa - z pewnością nie taka/ie jak lokalach masowych. Byłem ostatnio w Lublinie - pisałem - miasto "nie do poznania" a z pewnością różne lokale nie do zapomnienia - tam widać prawdziwych studentów którzy się nie homogenizują z tym światem współczesnych prymitywów. Można coś "ciekawego" wypić zjeść a co najważniejsze rozmawiać do białego rana. Pamiętam - kiedyś tak bywało... Ale wrócę do produktów - otóż w G trudno znaleźć dobrego krawca który uszyje garnitur - dokładnie na Ciebie - i dokładnie taki jak sobie wymarzyłeś - w końcu nie robi się tego codziennie - taki w którym wyglądasz po prostu znacznie lepiej niż "normalnie". Proszę sobie wyobrazić jak żałośnie wyglądają "Panowie Młodzi" w workach - garniturach. Nie ma też w mieście miejsca gdzie można kupić ładne materiały i dodatki do nich - moja żona jeździ do Krakowa lub gdy jesteśmy za granicą ma wolny dzień w jakimś dużym mieście - kto by wytrzymał gapienia się na coś co moim mniemaniu jest takie podobne. Jest bardzo wiele produktów i usług zindywidualizowanych które w UE dobrze sobie radzą - i CH nie są i nie były dla nich konkurencją. |
jeśli chodzi o Chrzanów to co my tu wogóle mamy? zacznę może tak: Fantazja koło PKSu- Biedronki na Trzebińskiej w sumie fajny lokal a mały i to jest główny minus ceny w miarę na poziomie, dalej... PEPEs na Szpitalnej za Supermarketem Max (Albert) w sumie fajnie tam jest i loakl nawet fajny ale jak się małolatów naschodzi i muzykę podkręcą to nie ma ani miejsca ani możliwości aby usłyszeć jedno słowo od osoby siedzącej po drugiej stronie stolika ceny w miarę Cyganeriakoło dworca ZKKM no cóż tu się sporo zmieniło głónie ceny - poszły w górę nawet przesadnie w niektórych pozycjach z menu, jest też kelner i spokojna muzyka fajny wystrój - tyle jeśli chodzi o górę Cyganeri bo dół chyba przestał na okres zimowy funkcjonować bo nie widzę aby tam się coś działo. Cafe klimatykoło dworca ZKKM miły lokal z ładnym akfarium i bilardem na piętrze raczej bez problemu z miejscami za to ceny troszkę wyższe niż średnie ale nie dużo Lindaw Rynku fajny lokal choć nie ma w nim za dużo miejsca, jak na Rynek to ceny całkiem całkiem, miła obsługa i ładny wystrój wnętrza dużo par tam przychodzi Impulsna Sokoła, Hotel MOKSIR ładny lokal z dużym akfarium fajny wystrój wnętrza a szczególnie loża oddzielająca od reszty gości w Senatorzena przeciwko Autoekspresu Daewoo nie byłem więc nie wiem jak jest, jeśli coś pominołem to proszę dopisać jaki jeszcze lokal w Chrzanowie jest do którego można by sie było wybrać. A na koniec prośba aby osoby z innych miejscowości opisały swoje lokale i proszę o Krakowie czy Katowicach nie wspominać bo chodzi o lokalne lokale a nie wymagające godzinnego dojazdu pozdrawiam |
Łid_pleżer 8-)
:-) Ja mam nieraz za zadanie właśnie znaleść jakąś fajną knajpkę jakiemuś zbłąkanemu Japończykowi, który po ciężkiej pracy ma gdzieś zwiedzanie miasta i chce się wyluzować. Więc powiem tak: z przymusu znam większość dobrych lokali w tym mieście. (no, bardzo przyjemny przymus ;-) NIESTETY 90% to lokale, do których najlepiej udać się ze sponsorem (czytaj: z Japończykiem, który ma problem, czy użyć platynowej Diners Club czy złotej VISY). NA SZCZĘŚCIE pozostaje jeszcze 10%, które jest bardziej przystępne. Czyli: coś się wymyśli :-)
Starówka jest NIESAMOWICIE droga. Jak ktoś jest żądny mocnych wrażeń, to polecam Tsarinę na Jezuickiej. Zwłaszczas przy płaceniu można przeżyć coś niesamowitego (zazwyczaj wychodzi 100 USD za twarz). Albo Kuźnię Smaku na Mazowieckiej... Na szczęście mam taki znajomy pub w okolicach starówki - 150 metrów od Zygi - otwarty do rana :-) Będzie dobrze.
O, jak najbardziej. Przy czym me będzie zagramanicą prawie cały sierpień, więc proponuję drugą połowę września. A co do poprawin w Krakowie na początku sierpnia, to ja oczywiście chętnię Aha, wielka prośba do wszystkich operatorów cyfrówek: idźcie w ślady Uwe i PS: Najkrótszy kawał o cesarzu (krążył dziś po japonistyce): Jego |
Niby masz racje. Ale - jak w kazdym dzialaniu jest pewne "ALE"
A co bys powiedzial, gdyby - w ramach racjonalizacji i oszczednosci oczywiscie - w Warszawie wszystkie przesylki awizowane byly do odbioru, powiedzmy, w urzedzie pocztowym we Wlochach? Lokal tanszy, uslugi tansze itede itepe. Problem polega na MYSLENIU. Takie dzialy jak windykacja czy egzekucja
I bardzo prosze. Niech bulingi drukuja sie w Krakowie (byleby dochodzily w rozsadnych terminach), biuro numerow niech sie miesci w Lodzi, a ksiegowosc w Olsztynie. _JA_ jako abonent nie musze nigdy w tych miejscach bywac. Ale jezeli swoj biling bede mogl obejrzec na monitorze w Bialej Podlaskiej (zamiast na Twardej) , bede sie burzyc. Pzdr, M. |
ul Kurniki zaraz koło placu Matejki.
chłopaki zgodne są, zagrają :-) z górnej półki tzn ..fajniusie, nio.
no wszystkim teraz chodzi o kasę i pojawił sie nowy właściciel.. alle i tak wszyscy sie mylimy na antenie i mówimy: rak,eeee żak :)
powierzchniowo... hmm do potańczenia jest w sumie jedna "izba" z rozszerzeniem do przylegającyh dwóch...
odkryłam woodstock!!!!
dokładnie. fuj. gorączki i inne pasje, w których jak pusto to jweszce nie duszno, alle przecież w jazz rocku to ścieka pio ścianach
też wolę. alle w woodstocku najmniej prześmierdnięta przyszłam... i to tylko przez to że tak po 1 ludzie sobie siedli z boku i palili...
spoecjalnei zostawiam część pozdrawiam |
Zowisia:
- polecany jest Moliere na Szewskiej !! postaram się sprawdzić ... Ja: Zowisia:
przyjezdzajacy - pod Adasiem - czyli na Rynku Gl. od strony kosciola Mariackiego - pieszo max. 15 min. od dworca, ulicą Szpitalną i na końcu w prawo Mikołajską Ja: Patrycja:
statystyki oficjalnych spotkań puhatkowych!! Ja: Maciek T:
Ja: Niestety! Ta ulewa idzie na Wschód, czyli dziś będzie u mnie w Tarnowie :-) Patrycja:
powiązana z kosztami finansowymi, których byśmy mogli przez zapomnienie (celowe lub przypadkowe:-)) rezerwującemu nie zwrócić) Ja: Lucyna ------------------------------------------------- |
---- No więc Moliere dobry jest podobno, ale ja tam nie byłam. Zgodnie z tym, co pisze Krysia N. poniżej, może być smażalniowo .... podobno mają całkowite zadaszenie, i jest to taki wewnętrzny podworzec, więc bryzy nie będzie. Małe kafejki nie dla nas - obawiam się - skoro jest nas coraz więcej !!! /.../
----- Przepraszam, ale co to ma za znaczenie ??? Jeśli ktoś zna lub przyzwyczaił się chodzić inną trasą, niechże idzie .... ja piszę dla tych, którzy nie wiedzą. NB. dlaczego uważasz, że wszyscy chodzą tak samo ???? Floriańska jest oczywiście równie dobra, tylko większy tłok i trochę ryzykowniej dla nieuważnych (kradną tam) - miałam ostatnio takie sygnały. /.../
---- Rezerwacja będzie, tylko na razie brak raportów o lokalach. Ja zaczynam od przyszłego tygodnia. Może zelżeją te upały i będzie łatwiej chodzić. Dalsze aktualizacje - nastąpią. :)) |
Pociągi jak mieszkania Przekazywanie gminom zdewastowanych i zadłużonych mieszkań zakładowych PKP wbrew woli samorządu jest niezgodne z konstytucją - orzekł Trybunał Konstytucyjny. Ten wyrok ma ogromne znaczenie dla przejmowania kolei regionalnych przez samorządy województw. Sprawa przejmowania mieszkań kolejno przez gminy trafiła do TK, bo Gryfino i Świdnik nie zgodziły się na to, by PKP oddały jej swoje lokale. Powodem odmowy był kiepski stan techniczny mieszkań i zadłużenie lokatorów. Ustawa o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji PKP nałożyła na gminy obowiązek przejmowania na własność mieszkań na wniosek PKP. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego uznali, że narzucenie gminom obowiązku przejmowania nieruchomości z obciążeniami narusza konstytucję i zasady obrotu cywilnoprawnego. Orzeczenie ma znaczenie nie tylko dla lokatorów mieszkań kolejowych (teraz gminy będą mogły odmawiać przejęcia zdewastowanych i zadłużonych lokali); to poważny argument w dyskusji o przejmowaniu kolei regionalnych przez samorządy. Kilka miesięcy temu Sejm zdecydował, że spółka PKP Przewozy Regionalne trafi do 16 marszałków województw. Do tej pory samorządy jednak nie uzgodniły z ministrem infrastruktury wszystkich warunków przejęcia spółki. Marszałkowie domagają się od ministra m.in. pokrycia straty bilansowej spółki (blisko 1,2 mld zł), zagwarantowania źródeł finansowania modernizacji i zakupu taboru (7,5 mld zł) oraz wstrzymania prac zmierzających do przejęcia pociągów pospiesznych przez spółkę PKP Intercity. Niektórzy marszałkowie zastanawiali się, czy mogą nie zgodzić się na przejęcie Przewozów Regionalnych, ale do tej pory przeważał pogląd, że ustawowy nakaz nie daje im wyboru. Wyrok TK zmienia sytuację, bo narzucenie obowiązku przejęcie zadłużonych mieszkań kolejowych niczym się nie różni od nakazu przejęcia kolei regionalnych bez gwarancji finansowych. Sprawa rozstrzygnie się w tym tygodniu w Małopolsce. W Krakowie będzie obradował Konwent Marszałków RP, który rozważy przejęcie kolei regionalnych. źródło: Dziennik Polski |
Witam! To zależy od kilku czynników. W Krakowie dart-kluby w większości są po prostu pubami, które przystąpiły do ligi zobowiązując się udostępniać swój lokal na mecze ligowe, dając możliwość trenowania swoim zawodnikom, itp. Jeśli chcesz się skupić tylko i wyłącznie na samym sportowym aspekcie, czyli tylko dart i nic więcej tam nie będzie, to chyba jednak zbyt duże ryzyko inwestycyjne. Natomiast lokale, które zainwestowały w darta, raczej na tym nie tracą. Co do samych kosztów, to musiałbyś zainwestować w automaty do darta (jeśli używane - to koniecznie w miarę w dobrym stanie - zwłaszcza tarcza) - ceny różne widziałem - od około 900 zł do 5000 zł... oczywiście wygospodarowana odpowiednia przestrzeń dla każdego stanowiska (wedle kryteriów tego sportu). Jeśli chodzi o zdobycie chętnych do gry, to przy odpowiedniej "reklamie" nie powinno być problemów z ich znalezieniem - wszystko zależy od Ciebie lub innych reklamujących ten sport. O samej opłacalności tej inwestycji niewątpliwie jest tu na tym forum kilka osób, które mają wiedzę praktyczną w tym temacie. Również na tym forum znajdzie sporo informacji nie tylko o samej grze jako takiej, ale również o różnych turniejach, jak funkcjonują różne ligi, i wiele wiele innych. Więc proponuję najpierw poczytać sobie kilka tematów z tego forum, Zaglądnąć na stronę główną www.dartfoto.com , www.kld.krakow.pl , darts.abajt.pl , nie wiem, gdzie jeszcze, może tu: www.dart.pl No i oczywiście najlepiej odwiedzić sobie kilka lokali z dartem, który funkcjonuje praktycznie - Łódź czy też Kraków nie mogą narzekać na ich brak. |
Aśko, Reduta jest wielkim hangarem na 400 - 600 osób! Ale jeśli mieć tylu gości, to całkiem tam ładnie i tanio. Natomiast pięknym lokalem są Grube Ryby w Zabierzowie (bardzo blisko, zaraz za Makro), 150 zł/os., jedynym mankametnem - ale dla kogoś to może być zaletą - są galeryjki, na których siedzi część gości. Manager mówi, że zmieści się 140 osob, ale na moje oko, to maksymalnie 100, żeby wystarczyło miejsca do tańczenia. Kolejne miejsce to Hotel Twierdza w Zielonkach (7 min. od Opolskiej). Ładna okolica, lokal stylizowany na wiejski, bardzo surowy, ale po przystrojeniu może być naprawdę urokliwie, choć dla wymagających może być zbyt ubogi. 140 zł/os. Następna to Karczma Rzym na drodze do Tyńca, klimat też a'la chłopskie jadło, ale bardziej elegancko. Nie wiem, na ile osób, ale myślę, że 80 - 100 się zmieści. Pyszne jedzenie. Dalej: Dworek Emilii w Wieliczce. Szczegółów nie pamiętam, ale jeśli chodzi o wystrój sali, to czysto, dość pusto (pole do popisu dla dekoracji) i przestronnie. Cena chyba ok. 140 zł/os. Następnie Krakowiacy i Górale - to full wypas góralski na drodze do Myślenic. Cudownie wygląda w nocy. Do 120 osób, do 150 zł/os. Odradzam wszystkie hotele, bo liczą jak za mokre zboże, a jeszcze nie słyszałam dobrych opinii o weselach - hotel jak to hotel, nastawiony na noclegi a nie na imprezy. Tak naprawdę wszystko zalezy od ilości osób i terminu. Ja planuję ślub na wrzesień i już mam kłopot z wolnymi datami. Boże, ile ja się już lokali naoglądałam! I nic nie pasuje - albo za mało miejsca, albo za drogo, albo terminu nie ma, albo układ sali beznadziejny, albo jedzenie jak z baru mlecznego, albo tandeta trącąca klimatem PRL'u - dramat. Dołączam się do prośby Aśki o podpowiedzi dobrych lokali na 130 osób w cenie do 150 zl/os. Mogą być okolice Krakowa, choć lepiej Kraków. Pozdrawiam serdecznie! |
Wrocław czeka na apartamenty Specyfika wrocławskiego rynku nieruchomości sprzyja sprzedaży, pomimo sceptycyzmu analityków. Apartamenty o wysokim standardzie cieszą się we Wrocławiu coraz większym zainteresowaniem. Rosnący popyt na ekskluzywne lokale w stolicy Dolnego Śląska zaprzecza przewidywaniom ekspertów. W Warszawie czy Krakowie, deweloperzy oferujący apartamenty, zaczynają odczuwać rynkową recesję. Pierwsze apartamentowe inwestycje w Polsce powstały głównie w tych miastach. W oparciu o warszawskie i krakowskie dane, eksperci formułują swoje przewidywania. Na słabnące zainteresowanie mają wpływ stale rosnąca konkurencja i związane z nią nasycenie rynku. We Wrocławiu rynek nieruchomości wygląda nieco inaczej. O ile można mówić o ogólnym zastoju, o tyle paradoksalnie segment najbardziej ekskluzywnych lokali odnotowuje dynamiczny wzrost. - Wynika to z rosnącego popytu i znacznie mniejszej podaży niż np. w Warszawie. Apartamenty najwyższej jakości to we Wrocławiu ciągle spora nowość- ocenia sytuację Marcin Trzciński reprezentujący inwestycję Angel Wings. Działający w stolicy Dolnego Śląska deweloperzy wkraczają tu dopiero z pierwszymi ofertami dla nabywców szukających najwyższej jakości. W przeciwieństwie do Warszawy konkurencja rynkowa jest jeszcze względnie mała. Apartamenty w pełnym tego słowa znaczeniu oferuje zaledwie kilku deweloperów. Do nabycia tego typu lokali zachęcają coraz bardziej atrakcyjne lokalizacje inwestycji, renoma architektów i nowy standard życia kojarzony z apartamentami. – W ciągu pierwszych kilkunastu dni od otwarcia biura zawarliśmy ponad 100 umów na apartamenty- mówi Marcin Trzciński. Wrocław staje się prestiżowym i popularnym miastem. Rozwój zamożnej klasy średniej we Wrocławiu ma przed sobą duże perspektywy- zwłaszcza na rynku nieruchomości. Żródło: iN PLUS Public Relations/ budnet.pl Data: 2007-10-24 |
[WROCŁAW] "PB": Kawiarnie opanują Polskę Na wartym 2 mld zł rocznie rynku kawiarnianym robi się coraz tłoczniej. Walczą o niego rodzimi sprzedawcy i sieci zagraniczne. W Polsce kawę podaje się mniej więcej 2,5 tys. lokali. Niewielka liczba, około 300, to własność sieci. Puls Biznesu zamieszcza dodatek specjalny poświęcony kawom i kawiarniom, a w nim szereg artykułów dotyczących "Rynku kawy". Najwięcej działa pod marką Coffeeheaven. Jest ich ponad 50. Ale liczą się także Nescafe czy Empik. Na tym jednak nie koniec. Poważnymi graczami na rynku są także Costa Coffee, kolporter prasy Ruch oraz BP, prowadzący stacje paliwowe. Im wszystkim przyjdzie się jednak zmierzyć z prawdziwym potentatem w tej dziedzinie - amerykańskim koncernem Starbucks. Tymczasem 01.07.2008 r. przed siedzibą AmRest we Wrocławiu odbyła się pikieta związkowców ze Związku Syndykalistów Polski przeciwko represjonowaniu pracowników. Jak podaje Puls Biznesu, protest miał związek z planowanym otwarciem w 2008 r. pierwszej kawiarni Starbucks w Polsce. W manifestacji udział wzięło dwóch zwolnionych pracowników ze Stanów Zjednoczonych oraz jeden z Hiszpanii. Jednocześnie, 2 lipca, firma Starbucks poinformowała o planowanych zamknięciach 600 kawiarni w Stanach Zjednoczonych oraz zwolnieniu 12 tys. pracowników. Atakowany również przez alterglobalistów koncern serwujący kawę jeszcze przed końcem 2008 roku wkroczy do Polski. Nazywana kawiarnianym McDonaldem sieć podbija Europę Wschodnią. W styczniu 2008 r. Starbucks zdobył tutaj swój pierwszy przyczółek - w reprezentacyjnym zakątku Pragi, a już dziś ma w Czechach kolejne pięć placówek. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w Polsce zaatakuje Warszawę, Wrocław, Kraków, Poznań, Trójmiasto i Łódź. Opinie na temat lokalizacji pierwszej kawiarni są sprzeczne. Jedne źródła wskazują że będzie to Warszawa, inne, że Wrocław. Koncern swoje lokale określa mianem trzeciego miejsca - po domu i pracy, w którym spędza się czas. Na Zachodzie jego klienci mogą bezpłatnie korzystać z bezprzewodowego internetu. Prawdopodobnie tak będzie też w Polsce, czym z pewnością sieć zaskarbi sobie uznanie wielu młodych osób. Autor: PM Źródło: Przegląd prasy - Horecanet.pl 2008-07-28 06:56:09 |
Są chętni na mieszkania Rzeczpospolita - 23-10-2008 04:50 Sprzedaż nowych lokali spadła w tym roku o 22,6 proc. Na rynek wprowadzanych jest coraz więcej tańszych mieszkań - wyliczają analitycy firmy Reas. Patrząc na dane zbierane przez Reas, sytuacja deweloperów w sześciu największych polskich aglomeracjach nie jest aż tak zła - pisze "Rzeczpospolita". Spośród lokali, które mają być oddane w tym roku, 81 proc. już zostało sprzedanych. W grupie mieszkań, które mają być gotowe w 2009 r., umowy podpisane są już na 45 proc. A przecież w ciągu ostatniego roku oferta mieszkań wystawionych na sprzedaż urosła niemal dwukrotnie. W ostatnich miesiącach coraz wyraźniej widać, że kupujący najchętniej wybierają mieszkania w budynkach gotowych lub bliskich ukończenia (często są to lokale wykończone) oferowane przez największych deweloperów. Dlatego mimo spowolnienia rynku nie rośnie odsetek mieszkań gotowych. Na koniec III kw. w Warszawie stanowiły one 4 proc. rynku (620 lokali), w Krakowie â 8 proc. (570), a w rekordowym Wrocławiu â11 proc. (610). â Tymczasem nawet 10 â 15 proc. gotowych i czekających na klientów lokali jest normalnym poziomem â zaznacza Katarzyna Kuniewicz, konsultant z działu badań i analiz rynku Reas. Nie znaczy to jednak, że ta sytuacja się utrzyma. â Sprzedaż w IV kw. będzie bardzo słaba â prognozuje Kuniewicz. Paweł Sztejter, szef zespołu doradztwa rynkowego Reas, dodaje, że zastój na rynku potrwa przynajmniej przez dziewięć najbliższych miesięcy i nie pozostanie bez wpływu na ceny. W Warszawie metr mieszkania wchodzącego na rynek, licząc kwartał do kwartału, po raz pierwszy staniał (o 6 proc., do niecałych 8,9 tys. zł). Po raz pierwszy od ponad roku cena ta jest też poniżej średniej ceny wszystkich lokali pozostających w ofercie deweloperów. Jest to jednak głównie efekt mniej atrakcyjnej lokalizacji nowo oferowanych mieszkań. A wiele planowanych drogich inwestycji pozostanie na papierze. Niemniej zdaniem Pawła Sztejtera niektórzy deweloperzy już w najbliższych miesiącach mogą zostać przyciśnięci do muru i zmuszeni do obniżek. Z danych Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor wynika, że w Polsce niespłacanych jest jedynie 1,25 proc. kredytów hipotecznych. Niemniej według ekspertów z Reas przyszły rok może przynieść nawet kilkadziesiąt tysięcy przejęć nieruchomości z powodu niespłacalnych kredytów. http://budownictwo.wnp.pl/sa-chetni-na- ... 1_0_0.html |
Zbliża się korekta na rynku mieszkaniowym Sprzedający już nie dyktują cen Ceny mieszkań na rynku wtórnym największych polskich miast są przewartościowane. W Krakowie, Warszawie i Wrocławiu większość sprzedających już teraz dostaje mniej, niż żądała, szukając kupca Zawyżone są zwłaszcza sumy, jakich właściciele żądają za gorsze lokalizacje i niższy standard. - Dlatego jeśli jeszcze nie w tym, to w 2008 roku wyraźnie odczujemy korektę na rynku wtórnym - uważa Michał Macierzyński, analityk Bankier.pl. Zjawisko to najbardziej widać po rosnącej dysproporcji między ceną oczekiwaną przez sprzedających a kwotą, jaką ostatecznie udaje im się uzyskać. - W maju ceny transakcyjne były niższe średnio o 7 proc., w czerwcu już o 9 -mówi Marcin Drogomirecki, analityk rynku z Oferty. net. Podwyżki na tym rynku napędzał długi czas oczekiwania na nowe mieszkania. Wiele rodzin musiało rezygnować z ich zakupu. Wiązał się on bowiem z podwójnymi kosztami: rat kredytu za nieistniejący jeszcze lokal i pieniędzy na wynajem aktualnie zajmowanego lokum. Na rynku wtórnym kupujący dostawali mieszkanie od ręki. Do nich dołączyli inwestorzy chcący zarobić na wzroście wartości nieruchomości. Boom zakupowy wykorzystali właściciele, śrubując ceny. Do tego stopnia, że w sąsiedztwie nowo powstających budynków z mieszkaniami za 8 - 9 tys. zł za mkw. jak świeże bułeczki sprzedawały się lokale w blokach z wielkiej płyty w cenach przekraczających 10 tys. zł. Teraz popyt znacznie się zmniejszył, a dzięki temu kupujący nie muszą się spieszyć, brać byle czego, przepłacać. - Średnio można już utargować 5 - 10 proc. pierwotnej ceny - przyznają pośrednicy. A spadki na wtórnym rynku mogą przyjść jeszcze szybciej, jeśli zgodnie z zapowiedziami ekonomistów rosnąć zaczną stopy procentowe. Kredyty już są trudniej dostępne. A wszystko wskazuje na to, że do końca roku grono klientów spełniających wymagania banków jeszcze się zawęzi. Nie wszyscy jednak uważają, że czeka nas spadek cen. -W najbliższych miesiącach ceny mieszkań na rynku wtórnym w największych miastach nie będą się zmieniały - zapewnia Dariusz Witkowski, kierownik działu sprzedaży agencji Maxon. - Nie powinny jednak rosnąć - przyznaje. Szaleństwo zakupowe przeniosło się teraz na grunty oraz lokale w mniejszych ośrodkach. Bo właśnie tam można zarobić na inwestowaniu w nieruchomości. Marcin Zwierzchowski "RZECZPOSPOLITA" Średnie ceny mkw. mieszkania na rynku wtórnym w największych miastach w czerwcu minimalnie spadły. źródło: szybko.pl
|
Maleje popyt, rośnie podaż Lekkie obniżki notowań mieszkań zauważyli w lipcu pośrednicy między innymi z Krakowa i Wrocławia. W Warszawie ceny się zatrzymały, a w Katowicach i Poznaniu jeszcze rosną. O stopniowym uspokojeniu na rynku świadczą notowania barometru "Rz". Wciągu minionego roku mieszkania podrożały średnio o 50 - 60 proc., a prognoza na najbliższych 12 miesięcy przewiduje podwyżki jedynie w granicach 13 - 14 proc. Nadal wiele osób chce kupić na rynku wtórnym mieszkanie, ale liczba poszukujących maleje, a sprzedających rośnie - oceniają pośrednicy. Proporcje w tej dziedzinie wyraźnie się zmieniają. Po to, aby obejrzeć wystawione do sprzedaży mieszkanie, nie ustawiają się już długie kolejki. W niektórych miastach ceny tych nieruchomości jeszcze idą wprawdzie w górę, ale w innych się stabilizują, a nawet zaczynają spadać. W Krakowie, jak podaje Tomasz Pilecki z agencji Północ, ci, którzy chcą w miarę szybko sprzedać mieszkanie, są zmuszeni do wystawiania niższych cen wywoławczych. W największym stopniu dotyczy to lokali najdroższych i największych. Takie mieszkania cieszą się mniejszym powodzeniem także w innych miastach. Nadal poszukiwane są natomiast wszędzie lokale dwupokojowe o powierzchni 40 - 50 metrów. Na taki zakup większość rodzin może otrzymać wsparcie kredytowe z banku. Lokalizacja w dalszym ciągu ma duże znaczenie przy transakcjach. - Kupującym coraz częściej udaje się wynegocjować niższą cenę transakcyjną od wywoławczej - twierdzi Tomasz Błeszyński z Łodzi. Widać to także w tabeli obok. Anna Sielanko redaktor "Rz" ![]() ![]() http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/ni ... _a_23.html |
Koniec gorączki, mieszkania tanieją Aneta Gawrońska, Dorota Kaczyńska, Grażyna Błaszczak 15-10-2007, ostatnia aktualizacja 15-10-2007 04:15 W dużych miastach deweloperzy mają do sprzedania 20 tysięcy mieszkań w budowie. Kuszą obniżkami i promocjami – Takiej sytuacji już dawno na rynku nie było. Hossa definitywnie się skończyła. O kilkudziesięcioprocentowych zyskach osiąganych rocznie na mieszkaniach należy zapomnieć – podkreśla Maciej Dymkowski, dyrektor zarządzający firmy doradczej redNet Consulting. – Widać przegrzanie koniunktury w mieszkaniówce. Deweloperzy mają coraz większe problemy ze sprzedażą nowych inwestycji, a nieuzbrojone działki oferowane po niebotycznych cenach już się nie sprzedają – dodaje dr Bogusław Półtorak, główny ekonomista portalu finansowego Bankier.pl. Lokale czekają na chętnych, a klienci wcale się nie spieszą, by je kupować. Powód: w ciągu 2006 roku cena metra kwadratowego wzrosła nawet o kilkadziesiąt procent. Niektóre warszawskie czy krakowskie osiedla okazały się droższe niż porównywalne w Europie Zachodniej, gdzie zarobki są wyższe niż u nas. – W Warszawie czeka na klientów na rynku pierwotnym ok. 8,5 tys. lokali, we Wrocławiu – od 2,5 do 3 tys., w Krakowie – 2 tys., w Trójmieście – 2 tys., w Poznaniu – 1,5 tys., a w Łodzi – 1,6 tys. Natomiast w aglomeracji katowickiej nowych projektów dopiero przybędzie, bo od początku roku wydano tam 120 pozwoleń na budowę – wylicza Dymkowski.Tymczasem klienci nie są już skłonni kupować po zawyżonych cenach mieszkań na etapie dziury w ziemi. Dlatego w dużych miastach po wakacjach rozpoczęły się promocje, np. garaż za darmo, obniżka stawek za lokale w drugim etapie inwestycji z 9,5 do 8 – 9 tys. zł za mkw.– Zahamowanie wzrostu cen mieszkań w największych aglomeracjach to nie tylko chwilowa zadyszka – potwierdza Adam Henclewski, specjalista z firmy Henclewski Nieruchomości. – Korekta stawek okazała się trwalszym zjawiskiem. http://www.rp.pl/artykul/62348.html |
Mniej mieszkań sprzedaje się na rynku wtórnym Gazeta Prawna 08.08.2008 07:21 Rynek mieszkań. Spada popyt na mieszkania na rynku wtórnym, kupujący mogą na nim przebierać w ofertach i notowane są na przemian wzrosty i spadki cen. Rozpoczął się więc dobry czas dla kupujących, bo - jak przewidują specjaliści finansowi - nie zdrożeją kredyty w złotówkach. Najwięcej za używane mieszkanie trzeba zapłacić w Sopocie. W czerwcu metr kwadratowy lokalu był tam wyceniany na ponad 11 tys. zł - o 2,4 proc. więcej niż w maju. Jeszcze na początku roku cena lokalu była wyższa tylko o ponad 1 proc. W Gdańsku i Gdyni wartość mieszkań wzrosła najszybciej w kraju: odpowiednio o 2,9 proc. i 4,6 proc. - pisze "Gazeta Prawna". Zaniepokojeni mogą być sprzedawcy mieszkań w Krakowie. Tylko przez miesiąc lokale straciły na wartości ponad 3 proc., a od początku roku już blisko 5 proc. Podobna sytuacja jest w Opolu. Trudno jest również zarobić na używanym mieszkaniu na Śląsku, gdzie wartość metra kwadratowego spadła od początku roku o ponad 8 proc. i w Łodzi, gdzie spadła o blisko 6 proc. Oba miasta odrabiają już straty, bo w ciągu ostatniego miesiąca mieszkania podrożały tam o ok. 1 proc. Natomiast wartość metra kwadratowego w Warszawie w ciągu ostatniego miesiąca wzrosła o 0,6 proc. do 9,5 tys. zł. W czerwcu najniższe ceny za mieszkania notowano w Katowicach, Bydgoszczy i Opolu - po ok. 4,3 tys. zł/mkw. Za 50-metrowe mieszkanie w stolicy Górnego Śląska trzeba było zapłacić ponad 215 tys. zł. Dla porównania w Poznaniu było to 290 tys. zł, w Gdańsku 348 tys., we Wrocławiu 363 tys., a w Warszawie prawie 480 tys. zł (według raportu Oferty.net i Open Finance). http://budownictwo.wnp.pl/mniej-mieszka ... 1_0_0.html |
Ukłon Gdańska w stronę artystów
|
?? NASZ? Ha! Zastanawiajace jest tylko to, ze polowa z nas nie jest z Krakowa
Wlasnie o to chodzi, zeby to nie byli ludzie 'od reki' czy 'z lapanki'. Liczy sie jakosc a nie ilosc. Kiedys w Srodziemiu spotykalo sie ponad 50 osob. I gdzie ci ludzie teraz sa?
Ja nie widze z tym zadnego problemu. W tym przypadku kieruje sie pragmatycznymi przeslankami. Trzeba sie tylko zastanowic nad sensem legalizacji i (przede wszystkim) korzysciami jakie z tego mozemy wyciagnac. O ile w ogole mamy czas i ochote sie w to bawic. A wyjatku robic nie musisz, naprawde
Dokladnie. Dlatego na poczatek przyjrzalbym sie klubom juz istniejacym, i probowal wejsc z nimi w jakis uklad, albo po prostu sie do nich zapisac, i korzystac z ich istniejacej infrastruktury, statutu itd (np. Strychu) Jesli chodzi o KNAJPE Rathiego Pomysl super. Ma u mnie i Kamili pelne popracie. Jezeli nie bedzie tam sie palic, to na pewno bedziemy stalymi bywalcami. Oczywiscie pod warunkiem, ze lokalizacja bedzie odpowiednia. Nie wiem Rathi jakie masz mozliwosci (nie tylko finansowe), ale i tak czuje w kosciach ze w Twojej knajpie nie zagramy wczesniej niz za pol roku (obym sie mylil) Miejsc w Krakowie, w ktorych sie nie pali jest troszeczke. Problem w tym, ze 3/4 takich miejsc to albo herbaciarnie, ciastkarnie, albo inne, podobne lokale, w ktorych po prostu nie ma mozliwosci na przyzwoite granie. Razem z Andre szukalismy alternatywy dla Srodziemia i wbrew pozorom nie jest to takie proste. Nie tylko 'niepalenie' jest wazne, ale rowneiz lokalizacja. Pytanie tylko co dla nas jest wazniejsze? Ciezko te dwie rzeczy pogodzic Na szczescie stawiam towarzystwo Andre, Beaty i innych ponad smrod i dyskomfort. Szkoda tylko ze nie moze do nas dolaczyc Kamila po pracy :/ |
Na rynek krakowski w nocy jedzie sie stara droga 20minut a w dzien okolo 30. |
Aniol frustrat
A czemu to niepalacy nie maja sie wypowiadac na temat palenia? Nierozumiem? Idąc za tą logiką lekarzami mogłyby być tylko osoby chore. Przyznaję się - nie mam pojecia jak trudno jest rzucic fajki, ale tez moge Cie zapewnic, ze nie wiesz jak trudno zyje sie z czlowiekiem, ktory pali nalogowo (i przy okazji palaca cala jego rodzina). I nie chodzi mi tylko o to, ze jestem biernym palaczem, ale jak widzisz jak ktos, kogo kochasz kaszle, krztusi sie, jak ma ciagle nawracajace problemy z gardlem, jak dostaje zadyszki bez powodu. Jak widzisz jego ojca czy matke, ktorzy maja te objawy posuniete duzo dalej. Spokojnie tez moge powiedziec, ze nie masz pojecia jak smierdzi taka osoba. Ok, nie moge narzekac - moj wybor, ale ciagle mam nadzieje, ze w koncu mu sie uda rzucic. kamillawhite
oj, bylby krzyk ale faktem jest, ze klientow tez by mieli duzo mniej - ja sie w Bielsku nie spotkalam z takim lokalem, a w Krakowie byloby trudno po 21 cos takiego znalezc. Niestety, jak sie chce prowadzic zycie towarzyskie, to trzeba miec bardzo silne pluca Na poczatku ciazy odczulam to dotkliwie gdy moglam siedziec w knajpie jedynie do 20, bo pozniej robilo sie szaro. Jestem ciekawa co by bylo gdybym na prawde zaczela pierdziec, bekac lub rzygac na ludzi - czy wobec mnie tolerancja bylaby podobna jak w przypadku palaczy tak samo trzebaby prac ciuchy i brac prysznic jak po zwyklej wizycie w knajpie lub towarzyskiej pogawedce. Mysle, ze na pewno nie rozwiazemy tego problemu, tym bardziej, ze znam wielu wspanialych ludzi, z ktorymi chce utrzymywac kontakt, mimo, ze maja taka nieszczesliwa przypadlosc. Nic, trzeba czekac, az zmadrzeja i rzuca... |
Puchatek przychodzi do Prosiaczka i mówi: - Witaj, Prosiaczku, zobacz, Króliczek podarował nam miodek! Osiem słoików, po sześć dla każdego z nas. - Jak to po sześć, Puchatku, skoro dał nam osiem, to... - Ja tam nie wiem! Licz sobie, jak chcesz; ja swoje sześć już zjadłem. ----------------------------
Ja takoż, z powodu wyżej wymienionego przez szacowną przedmówczynię (przedpiśczynię?) tudzież z innych, bardziej prozaicznych - jako że większość z tych miejsc nie jest mi znana z autopsji (i organoleptycznie) i w związku z tym każdy lokal gastronomiczny wybrany przez Szanowne Plenum chętnie zostanie poznany i posmakowany... Kazimierskie lokale bardzo chętnie, ale jeśli Gremium zadecyduje inaczej, też jestem za a nawet przeciw :) Staromiejską część Krakowa uwielbiam tak namiętnie (choć niestety zaocznie, buuu....), że mogę się żywić precelkami i mineralną, siedząc na jakimś murku, byle był zabytkowy (murek, nie precelek!). Ta wersja jednak odpada, bo w końcu mamy święto - Dzień Puhatka :) Co do lokali, to prosiłabym o jakiś z przewagą tlenu nad dymem w powietrzu, przynajmniej na początku. Ktosia, której nie będę wskazywać cyber-palcem, na pewno postara się te proporcje odwrócić :))) Wątek kwasu przewija się z nutką żalu w tonie postu Zowisi; no to może Sama nie wiem, czy lepiej przykleić się do jednego miejsca, czy po małym Podsumowanie: ------------------------- Pozdrawiam, |
---- Dzielenie wg mojego szwagra: Czy ma być równo, czy sprawiedliwie ???
--------- No tak, to znaczy opisów lokali i menu cytowanych tak obficie NIKT NIE CZYTA .... :(((( DOBRA, idziemy do baru mlecznego. ;-)) /.../
----- A tam, upały się skończywszy, to i żałować nie ma czego, a ? (z kresowym akcentem) :))
------------- Ja bym zarezerwowala i restaurację, i kawiarnię, trochę ruchu się przyda, a przetestujemy dwa lokale, a nie jeden. Co wy na to ? Kto chce łazić, musi sam, jest nas za dużo, i cała grupa będzie raczej
--------- Większość, zrób się i wypowiedz !!!!
----- Dzięki za raport, a marchewka dla króliczka też jest ?? pozdrawiam serdecznie, głos notuję .. :)) |
http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,3284082.html Nowe życie dworca PKP Ewa Sokólska 14-04-2006 , ostatnia aktualizacja 14-04-2006 18:41 Można tu zjeść obiad, kupić tanią książką czy gazetę i tuż przed wejściem do Od ćwierć wieku były z nim same problemy. Rozpoczęty dwadzieścia lat temu Problem pojawił się w czerwcu następnego roku. Dzierżawcy zaczęli stamtąd Jak jest teraz? Tylko jeden stoi pusty! Negocjacje zamiast przetargu Problem się rozwiązał, kiedy od połowy ubiegłego roku zarządzanie dworcem, - Zmieniliśmy tryb przetargowy na negocjacyjny - tłumaczy Michał Wrzosek, Jeszcze dwa lata temu dzierżawa metra kwadratowego na dworcu PKP kosztowała - Oczywiście zarówno do jednej, jak i drugiej kwoty należy jeszcze dodać Lokale na dworcu mają powierzchnię od 20 metrów wzwyż. Obecnie na parterze - - Z tego, co wiem, to w tym pustym lokalu obok mnie już wkrótce ma powstać PKP średnio szczęśliwe Ze zmian zadowoleni są pasażerowie. - Dworzec odwiedzam średnio dwa razy w miesiącu, gdy jadę na studia do - Nie wyobrażam sobie, żeby w dzisiejszych czasach na dworcu nie można było Szczęśliwi są także handlowcy. - Wprawdzie pociągów nie przybyło, ale o dziwo zakupy u mnie robią także - Zachodzą do nas ludzie wracający ze sklepu PMB Market, znajdującego się z Trochę mniej zadowolona jest kolej. - Jeśli były przetargi, to wiadomo - wygrywali ci, którzy proponowali begin 666 px.gif |
I za to Kaczuchę polubię :) Może właśnie jako przybyszowi z innego miasta udało mu się zauważyć, że Warszawa ma o wiele słabsze życie wieczorno-nocne w porównaniu nie tylko z Krakowem?
Z ciekawości: kto powielał?
A właśnie w zeszłym tygodniu byłem w tamtej okolicy i musiałem się pożywić, pierwszym odruchem było zajście do pizzerii (domino cośtam), po ujrzeniu cen (20pare złotych za całkiem niedużą pizzę to jednak przesada) - wyjście i skierowanie się (nieśmiałe) do owego baru. No i pomimo misiowej scenerii jedzenie (naleśniki!) smaczne, a do tego ogromny kubek z herbatą. (btw. będąc w Nowym Dworze Mazowieckim całkiem niedawno, zamówiłem pizze
Chwyt populistyczny ze strony Balickiego, ale nie ulega wątpliwości, że bary 'mleczne' SĄ potrzebne. Środki publiczne wydawac się powinno wtedy, gdy koszt alternatywny ich niewydania będzie większy. W przypadku Warszawy, gdzie właściciele miejsc gdzie można coś zjeść utrzymują niebotyczne ceny (może po to aby opłacić czynsz, haracz itd.), a w konsekwencji mają puste lokale (nie wliczam chińczyków) - nie nastawione na zysk lokale też mają swoje miejsce. Nie jest to też nieuczciwa konkurencja, bo jeśli masz kasę to na pewno nie pójdziesz do BM. Co do dokładania: Nie wiem jak wyglada obecnie w barach rachunek pzdr |
No a nie? Przecie już kiedyś była mowa o tym, aby zabronić na stałe parkowania w Wawie "obcym". Zabronić i już. Niech się wynoszą do Krakówka, skoro mają tamtejsze blachy. Bardzo to mundra metoda i niewątpliwie do naszego miasta wiele firm
Nie tylko - dostał byś jeszcze w papę za zaśmiecanie CK Krakowa stołecznym buractwem. ;-)))))
Może będą płacić, ino mniej? ;- A ja jam jeszcze inne, nie mniej "cudowne" pomysły: Dlaczego przyjezdni mają płacić za komunikację miejską tyle samo co my? Dalej: Przyjezdni chcą pójśc do muzeum. (Wiadomo, na prowincji czyli wszędzie poza A skoro już przy studiach, to czemuż by nie przywrócić punktacji za Kolejna sprawa: lokale gastronomiczne i rozrywkowe. To samo wobec kręgielni, centrów handlowych czy basenów. Nie może być tak, No i na zakończenie temat najważniejszy - PRACA. ;-))))) |
ja trzepie longi !!!
Czesc :-) Piszesz ze zamiar kupna nieruchomosci nie trzyma sie kupy w kontekscie Ceny lokali handlowych (o takich mysle- nie o mieszkaniowych) w ciagu 3-5 -spada inflacja wiec spadaja stopy % pozdr |
Niewiarygodne, ale przez lata nikt nie za uważył mumii w mieszkaniu. Zwłoki leżały przez cały czas przykryte pierzyną. ![]() Mieszkanie było kilkakrotnie odwiedzane przez rodzinę zaginionego i pracowników administracji. Dopiero po latach ciało odkryła ekipa porządkująca pustostany. Aż trudno w to uwierzyć! Pochodzącego z Bytomia Teodora W. (66 l.) przez siedem lat szukała rodzina i policja. Do jego mieszkania zaglądali pracownicy administracji. Nikt nie zauważył, że przykryte pierzyną zwłoki mężczyzny leżą w kuchni. Na zmumifikowane ciało lokatora natknęła się dopiero ekipa porządkująca pustostany! - Jak wychodziliśmy na korytarz zapalić, to widzieliśmy przy drzwiach pana Teodora takie dziwne muchy. Ale co one nam przeszkadzały. Tu jest pełno robactwa - przekonują Tomasz (33 l.) i Anna (31 l.) Woźniakowie, najbliżsi sąsiedzi zmarłego przed siedmiu laty mężczyzny. - To nieprawdopodobne, ale mieszkaliśmy przez ścianę z mumią! - mówią. W 1999 r. do pana Teodora przyjechała siostra. Chciała zaprosić go na ślub córki. Zajrzała do środka, ale brata nie zastała. Kilka dni później spróbowała ponownie. Bezskutecznie. Zaniepokojona zgłosiła na policji zaginięcie. Administrację budynku poprosiła o zabezpieczenie lokalu. Pracownicy pobieżnie rzucili okiem na pokój z kuchnią i zaplombowali drzwi. W tym czasie policjanci rozpoczęli poszukiwania pana Teodora. Przesłuchania sąsiadów i jego znajomych na niewiele się zdały. Do mieszkania funkcjonariusze nie weszli ani razu. W końcu na drzwiach była kłódka, a siostra mężczyzny twierdziła, że mieszkanie sprawdzała. Poznał go po swetrze Lokalem przy ul. Żołnierza Polskiego w centrum Bytomia zainteresowała się w końcu administracja. Zaległości w czynszu rosły, a gospodarza nie można było zastać. Pan Teodor został więc zaocznie eksmitowany. - Przyszła jakaś pani z administracji w asyście strażników miejskich. Weszli do mieszkania i otworzyli okna. Chyba myśleli, że smród w powietrzu to zwykła stęchlizna - tłumaczy pan Tomasz. Po tygodniu mieszkanie odwiedzili pracownicy firmy porządkującej pustostany. Razem z nimi był pan Tomasz. - Odgarnęli szczotkami pajęczyny i zaczęli przestawiać meble - opowiada. - Kiedy przewrócili stół w kuchni, zamarłem. Na ziemi leżał przykryty pierzyną pan Teodor. Poznałem go, bo miał na sobie niebieski sweter. Kiedy widziałem go po raz ostatni siedem lat temu, był ubrany tak samo - zaznacza. Czekają na wyniki badań Policjanci przypuszczają, że mężczyzna zmarł śmiercią naturalną. By mieć całkowitą pewność, że zmumifikowane zwłoki to ciało Teodora W., poprosili o specjalistyczne badania Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie. W najbliższym czasie mają być znane wyniki badań DNA. Specjaliści zamierzają zrekonstruować również na podstawie czaszki twarz zmarłego. ![]() Źródło - SuperExpress |
Zaczne od tego(nie bede cytowac kto napisal dana wypowiedz), ze ta muzyka jest juz komercyjna i to za sprawa imprez typu:18, polowinki, itd, rowniez wczesniej za posrednictwem parady gdzie ludzie poszli, bo chcieli zobaczyc jak to wyglada(tym bardziej, ze byla to najwieksza impreza organizowana w Łodzi). Ktos z Was napisal pytanie- dlaczego upadly lokale? A wiec - Sektor:Wlasciciel lokalu nie majacy wogole pojecia o scenie lodziej i o tym co tutaj sie sprzedaje za wszelka cene probowal forsowac muzyke przez siebie grana(plakata format B1,full kolor-60 osob na imprezie), gdy poszedl po rozum do glowy bylo juz chyba za pozno(impreza oldskoolowa plakat formatA4,jeden kolor-150 osob) i do tego doszlo jeszcze traktowanie takie, a nie inne dj: zagrasz za tyle i za tyle albo wcale.Z takim podejscie mozna sobie ewentualnie szukac roboty przy wymuszaniu haraczy. Pietro:Lokal, ktory nic a nic nie zmienil sie od czasow Forum Fabricum,puste butelki z alkoholem imitujace obszerny barek(jak w "Misiu", co czlowiek sie o cos pyta to mowia, ze nie ma, a na pytanie, ze widzisz przeciez butelke odpowiedz,ona jest pusta), piwko z dwoch kegow,jak sie konczylo szybki bieg do sklepu po piwko puszkowe, ochrona z lapanki, podloga jak na strychu w starym budownictwie, z punktu widzenia dj co ktos 5 metrow blizej podskoczyl skakaly razem z nim plyty i najwazniejsza sprawa szatnia w ktorej ginely rzeczy+ super toaleta, w ktorej nie bylo klamek i trzeba bylo stac i pilnowac drzwi jesli wasza dziewczyna wchodzila do srodka(o stanie panujacym w srodku szkoda gadac)- przy tym lokalu to Weglowa byla luksusem. O kazdym lokalu mozna cos takiego znalezc, standard w Lodzi to niestety smierdzacy kibel, porownujac do innych miast. Dj i mc jest multum przy niestety procentowo niskim poziomie umiejetnosci. To tez niestety nie przyciagnie ludzi do lokalow(przykladowo w takim Krakowie rownie duzym miescie, nie wiem czy jest z 50 dj i z 10 mc, przy naszych setkach to jednak rzutuje na prestizu). Imprezy sa oceniane nie przez pryzmat tego kto tam gra tylko po cenie biletow, ktora trzeba zaplacic(bieda i przelicznik kasy na piguly zawaza o tym czy ktos idzie czy nie idzie na impreze-to jest przykre). Imprez jest bardzo duzo i towarzstwo rozklada sie w parunastu lokalach. Starzy nie chca chodzic jak duzo osob juz o tym wspominalo. Ludzie postrzegaja kazda osobe w dresie jako potencjalnego lobuza, zapominajac o tym, ze spodnie mozna zmienic na dzinsowe i rowniez przyjsc na impreze. Doradzajacy imprezowicze-tu nie idz jest do dupy(a gosc nawet nie mial okazji sie przekonac, bo grupa wywarla juz na nim presje).Idzie w drugie miejsce i zaczyna sie zastanawiac-jak tam bylo do dupy to ten lokal, ktory mi zaproponowali jest jakims nieporozumieniem i juz kolejny raz nigdzie nie wychodzi(na szczescie takim madrych co sie dopytuja na kazdym kroku gdzie isc jest coraz mnie i wala sami sprawdzic i naocznie sie przekonac,czy miejsce ktore zaplanowali sobie odwiedzic jest ok czy tez nie. O blednym kole juz tez bylo,dnb sa popularne,ale imprez jest bardzo duzo, wiec ludzie na nie chodzacy wybieraja sposrod wielu propozycji.Imprezy breakbeatowe sa sporadycznie, ale muzyka jest wolna wiec nie kazdemu sie wkreci,itd. Kiedys to bylo cos nowego, swiezego i kazdy chcial isc sie przekonac co to za muzyka, jak to sie je(jeden dwa lokale-4-6 imprez w miesciacu), a teraz przy natloku tylu imprez, stalo sie to codziennoscia, a wybor jest bardzo wielki(6 imprez w jeden dzien). |
W sobotę o godz. 20 zgasną światła Miliony ludzi na całym świecie w sobotę 29 marca o 20 zgaszą światło i przez godzinę nie będą używać elektryczności. Przez Australię, USA, kontynent europejski globalna akcja WWF "Earth Hour" dociera do Polski. Aż 400 dużych miast całego świata, kilka tysięcy miasteczek i wsi, ponad 20 tysięcy firm i niemal 300 tysięcy osób - to według danych międzynarodowej organizacji ekologicznej WWF (tej z charakterystycznym logo z czarno-białą pandą) pewni uczestnicy sobotniej akcji "Earth Hour" ("Godzina dla Ziemi"), która ciemnością wywołaną rezygnacją z elektryczności ma zalać niemal cały świat. Kto i gdzie jeszcze w najbliższą sobotę o 20 czasu lokalnego zgasi światło, wyłączy telewizor, z kontaktów wyjmie przesyłające właśnie prąd wtyczki - trudno przewidzieć. Z pewnością wiele okien i w Polsce, i w Krakowie będzie... "świecić ciemnością" "Godzinę dla Ziemi" wymyślono kilka lat temu. Z założenia dzieje się spontanicznie, może się do niej przyłączyć każdy, w dowolnym miejscu świata. Łączy ona tych wszystkich, którym nieobcy jest los naszej planety, coraz bardziej pogrążającej się w oparach rozmaitych gazów cieplarnianych, przede wszystkim dwutlenku węgla emitowanego w znacznym stopniu podczas produkcji energii elektrycznej. Co roku w okołoziemskiej atmosferze lądują aż 23 miliardy ton CO2 z zapalonych żarówek czy rozmaitych urządzeń elektrycznych. Uświadomieniu tych wstrząsających liczb przeciętnemu mieszkańcowi globu służy coroczna akcja wyłączania świateł. Aby choć trochę ją skoordynować, uruchomiono specjalne strony internetowe, o pomoc poproszono światowe media, portale www, organizacje pozarządowe. - Akcja "Earth Hour" przekształciła się już w wydarzenie o tak dużym zasięgu, że nawet sobie tego nie wyobrażaliśmy - cieszy się rzecznik WWF Andy Ridley. W organizację "Godziny dla Ziemi" zaangażowały się tysiące ludzi, dość wspomnieć aktywny udział pracowników projektu "Dark Sky", od lat walczących o możliwość oglądania przez mieszkańców przemysłowych aglomeracji globu czystego, rozgwieżdżonego nieba nad głowami. Gaszenie globu Wielkim sukcesem okazała się "Earth Hour" w 2007 roku, kiedy na godzinę zgasła niemal cała Australia, wiele aglomeracji w Stanach Zjednoczonych oraz kilkanaście miast południowej Azji i Europy. Tym razem zanosi się na znacznie większe "zaciemnienie". W medialnym nagłośnieniu sprawy przodują amerykańskie miasta, np. w San Francisco oprócz tysięcy mieszkań i lokali biurowych pogrąży się w ciemnościach słynny most Golden Gate, a w Chicago jeden z symboli miasta - wysoki na 443 metry wieżowiec Sears Tower. Tradycyjnie najciemniej ma być w kolebce projektu, australijskim Sydney. Tam wygaszone zostaną również restauracje i lokale rozrywkowe, a także tak charakterystyczne budowle jak przypominający rogatą muszlę gmach opery i jeden z najsłynniejszych mostów świata - Harbour Bridge. Gasić będzie można nie tylko żarówki i elektryczne urządzenia, najprawdopodobniej do akcji znów włączy się globalna wyszukiwarka Google (w zeszłym roku łączący się z nią internauci z okolic San Francisco widzieli... czarne tło strony www). Z racji istnienia stref czasowych cała Ziemia nie zgaśnie równocześnie. Gasząc światło o polskiej 20, będziemy na kilka godzin przed Amerykanami, ale ze świadomością, że po całej akcji światła palą się już normalnie w Hongkongu, tostery wypluwają jak zwykle grzanki w filipińskiej Manili (tam do udziału w "Godzinie dla Ziemi" zachęcają na zlecenie biskupów katoliccy księża z ambon), a telewizory znów nadają program w Dubaju. Pogaśmy Polskę i Kraków Jak będzie wyglądać "Earth Hour" u nas? Najciemniej będzie w Poznaniu (zgaśnie m.in. ratusz, kościół Farny, budynek urzędu miasta, katedra, sporo mostów, kościołów, bibliotek i hoteli) oraz w Warszawie (ciemności ogarną nawet Pałac Prezydencki, ale też budynek Sejmu i Senatu, Zamek Królewski, hotel Marriott, mury Starego Miasta, liczne kościoły, hotele, szkoły, kawiarnie, a nawet... Centrum Handlowe "Złote Tarasy"). W Krakowie do akcji włączył się urząd wojewódzki (o udział do mieszkańców Małopolski zaapelował wojewoda Jerzy Miller) oraz magistrat (oba budynki pozbawione zostaną na godzinę iluminacji). O akcji nie wiedzą nic w parafii zarządzającej kościołem Mariackim ani na Zamku Królewskim na Wawelu (w tym ostatnim przypadku nie jest to potrzebne, bo od wielu lat Wawel niemal w 2/3 pozbawiony jest nocnego oświetlenia). |
| Podobne podstrony:
lokale biurowe do wynajecia warszawa
Lokale użytkowe Wrocław wynajem Lokale biurowe Wrocław Lokale Do Wynajęcia Olsztyn lokale do wynajęcia we Wrocławiu LOKALE HANDLOWE DO WYNAJĘCIA Lokale komercyjne Warszawa lokale kupno lokali lokale mieszkalne wynajmowane LOKALE SKLEPOWE DO WYNAJęCIA Lokale Szczecin wynajem Lokale usługowe Poznań lokale usługowe we wrocławiu Lokale użytkowe Warszawa lokale wynajem lokali |